Pro1 Logo

UOKiK chce kupować w Twoim sklepie pod ukrytą tożsamością. Co sprawdzić, zanim projekt stanie się ustawą

Przegląd prawny sklepu internetowego często zaczyna się od regulaminu. Czyta się go, poprawia kilka zdań i uznaje sprawę za zamkniętą. Projekt, który przygotował Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK), przesuwa uwagę gdzie indziej: na to, co klient przeżywa po kliknięciu „Zamawiam i płacę”. Jeśli przepisy wejdą w życie w obecnym kształcie, kontroler urzędu będzie mógł to sprawdzić jak zwykły klient, pod przybranym nazwiskiem. Ten tekst nie jest wykładnią prawa, tylko listą procesów, które warto przejść samemu, zanim zrobi to ktoś inny.

Otwarta paczka z produktem, w miejscu etykiety adresowej gładka limonkowa naklejka, obok ta sama paczka zaklejona do zwrotu i złożony formularz.

Stan na 20 października 2026 r.: to projekt, nie ustawa. Opis założeń jest w wykazie prac legislacyjnych Rady Ministrów, a brzmienie przepisów może się jeszcze zmienić.

Co zmienia projekt

Projekt ustawy o zmianie ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów ma w wykazie numer UC142. Wynika z unijnego rozporządzenia o współpracy organów ochrony konsumentów (rozporządzenie CPC), które wymaga, żeby taki organ mógł kupować towary i usługi, a w razie potrzeby ukrywać przy tym swoją tożsamość (art. 9 ust. 3 lit. d). Prezes UOKiK ma część uprawnień z tego rozporządzenia, ale tego jednego w tej postaci nie ma.

Projekt przewiduje, że w zasadniczym wariancie zakupu kontrolnego dokonywałby kontrolujący w trakcie kontroli prowadzonej w ramach postępowania przed Prezesem UOKiK. Ukrycie tożsamości polegałoby na użyciu innego niż prawdziwe imienia i nazwiska, innego adresu zamieszkania oraz adresu e-mail, z którego nie da się odczytać, kto pisze. Dane byłyby losowane z bazy, którą prowadziłby Prezes UOKiK.

Z perspektywy sklepu najważniejsze jest jedno zdanie z opisu projektu w wykazie. Jako przykład naruszenia, które takie zakupy mają wykrywać, urząd podaje odmowę prawa do odstąpienia od umowy zawartej na odległość. To nie jest problem strony internetowej, tylko obsługi zamówień.

W tym samym projekcie są jeszcze dwa nowe narzędzia. Prezes UOKiK mógłby nakazać sklepowi umieszczenie wyraźnego ostrzeżenia dla konsumentów na stronie, a gdy sklep tego nie zrobi, zwrócić się do dostawcy usług pośrednich (np. hostingu) o ostrzeżenie, usunięcie treści albo ograniczenie dostępu. Przeszukanie, dziś dostępne w sprawach antymonopolowych, objęłoby też sprawy o naruszenie zbiorowych interesów konsumentów, nadal za zgodą sądu.

Co dziś może kontroler UOKiK, a czego nie

Zakup w sklepie nie jest dla urzędu czymś zupełnie nowym. Art. 105ia ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów już pozwala kontrolującemu podjąć „czynności zmierzające do zakupu towaru”, żeby zebrać dowody w sprawie praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów. Przebieg można nagrywać bez informowania sklepu. Wymaga to jednak zgody sądu ochrony konkurencji i konsumentów, a legitymację i upoważnienie do kontroli kontrolujący okazuje niezwłocznie po zakończeniu tych czynności.

Różnica jest więc w tym, co dzieje się po zamówieniu. Dzisiejszy przepis mówi o dojściu do zakupu, po którym kontroler się ujawnia. Projekt mówi o zakupie pod przybranymi danymi, z adresem e-mail, na który sklep wysyła potwierdzenia, i z adresem, na który wysyła paczkę. Jeśli urząd chce sprawdzić, jak sklep traktuje odstąpienie od umowy, to musi przejść drogę do momentu zwrotu, a nie tylko do przycisku płatności.

Dwie rzeczy się nie zmieniają. Zakup kontrolny w zasadniczym wariancie z projektu odbywałby się w ramach kontroli w toku postępowania, a nie jako losowy patrol po sklepach. Do tego opis projektu zapowiada, że zmiany w przepisach o karach nie zmienią ich wysokości. Za praktykę naruszającą zbiorowe interesy konsumentów Prezes UOKiK może dziś nałożyć karę do 10% obrotu z roku poprzedzającego nałożenie kary (art. 106 ust. 1 pkt 4 tej ustawy).

Urząd ma już też narzędzie, które podpowiada, gdzie patrzeć. O skanerze DRAKE, który szuka dark patterns w kodzie i wyglądzie stron pisałam we wrześniu. Skaner widzi stronę, a zakup kontrolny pokazałby to, co dzieje się za nią.

Co kontroler sprawdzi w sklepie internetowym

Zakup odsłania rzeczy, których nie zobaczysz, gdy przeglądasz własną stronę jako administrator. Wyróżniam trzy miejsca, w których obietnica ze strony najczęściej rozjeżdża się z tym, co klient dostaje.

Odstąpienie od umowy. Konsument, który kupił na odległość, ma 14 dni na odstąpienie od umowy bez podawania przyczyny (art. 27 ust. 1 ustawy o prawach konsumenta). Jeśli sklep pozwala złożyć oświadczenie na swojej stronie, musi niezwłocznie przesłać potwierdzenie jego otrzymania na trwałym nośniku (art. 30 ust. 4). Pieniądze, w tym koszt dostawy towaru do klienta, sklep zwraca niezwłocznie, nie później niż w 14 dni od otrzymania oświadczenia, tym samym sposobem płatności, chyba że klient zgodził się na inny bez kosztów (art. 32 ust. 1 i 2). Jeśli sklep nie zaproponował, że sam odbierze towar, może wstrzymać zwrot do chwili otrzymania towaru albo dowodu jego odesłania (art. 32 ust. 3). W praktyce rozjazd rzadko siedzi w regulaminie. Częściej w tym, że konsultant prosi o podanie przyczyny, formularz wymaga numeru, którego klient nie ma, albo zwrot wraca bez kosztu wysyłki.

Zgodność warunków z tym, co przyszło. Klient porównuje cenę, termin dostawy i koszt przesyłki z karty produktu z tym, co stoi w e-mailu potwierdzającym i na fakturze. Każda różnica, choćby wynikała z błędu integracji z hurtownią, wygląda w protokole tak samo jak zamierzona.

Dodatki w koszyku. Ubezpieczenie przesyłki, przedłużona gwarancja albo usługa „na próbę” zaznaczona za klienta to temat, który UOKiK już karał. O decyzji wobec Inea i zasadzie wyraźnej zgody na każdą dodatkową płatność pisałam osobno. Zakup kontrolny pokazałby, czy taki dodatek trafia na fakturę.

Co zrobić w najbliższym kwartale: zakup kontrolny we własnym sklepie

Najprostszy test robisz sam albo prosisz o niego kogoś spoza zespołu obsługi. Zamówienie składasz na prywatne dane, z adresu e-mail, którego sklep nie zna, i nie uprzedzasz nikogo w firmie.

  1. Zamów jeden produkt z najczęściej zwracanej kategorii. Zapisz cenę, koszt dostawy i termin z karty produktu, zanim klikniesz w koszyk.
  2. Sprawdź koszyk przed płatnością. Czy coś jest zaznaczone za Ciebie? Czy łączna kwota z dostawą jest widoczna przed przyciskiem zamówienia?
  3. Porównaj e-mail potwierdzający z kartą produktu. Cena, termin i koszt dostawy powinny się zgadzać. Sprawdź, czy w wiadomości jest informacja o prawie odstąpienia i formularz.
  4. Odstąp od umowy tą drogą, którą sklep podaje klientom. Formularz na stronie, e-mail albo czat. Zapisz, czy przyszło potwierdzenie i po jakim czasie, i czy ktoś pytał o przyczynę.
  5. Odeślij towar i licz dni do zwrotu pieniędzy. Sprawdź, czy zwrot obejmuje koszt dostawy do Ciebie i czy wrócił na tę samą kartę albo konto.
  6. Zapisz wynik jak protokół. Zrzuty ekranu, daty, treść wiadomości. Każdy rozjazd z obietnicą strony zgłoś osobie, która odpowiada za ten proces, a nie tylko za tekst regulaminu.

Powtórz test po Black Friday, gdy do obsługi zwrotów dochodzą osoby sezonowe. Właśnie wtedy procedura z dokumentu najczęściej przegrywa z pośpiechem.

Jeśli przegląd ma objąć cały sklep, a nie tylko jedną ścieżkę zakupu, przyda Ci się wpis Pismo z UOKiK: przegląd prawny sklepu przed sezonem, z listą siedmiu obszarów do przejrzenia przed sezonem.

Na jakim etapie jest projekt

Według strony Kancelarii Prezesa Rady Ministrów (odczyt 20 października 2026 r.) projekt jest w wykazie prac legislacyjnych Rady Ministrów pod numerem UC142. Pierwszy wpis opublikowano 6 lutego 2026 r., a aktualną wersję z 6 lipca 2026 r. Planowany termin przyjęcia projektu przez Radę Ministrów to IV kwartał 2026 r. Pole „Status realizacji” jest puste. Po przyjęciu przez rząd projekt czeka jeszcze droga przez parlament, więc szczegóły zakupu kontrolnego mogą się zmienić.

Nie ma powodu, żeby na to czekać. Test z listy wyżej niczego nie zakłada o ostatecznym brzmieniu przepisów, bo sprawdza obowiązki, które sklep ma już dziś. Nowe jest tylko to, że kontroler mógłby przejść tę samą ścieżkę i nie musiałby mówić, kim jest.

Jeśli chcesz przejść taki zakup kontrolny razem z nami i zobaczyć, gdzie Twoja obsługa zamówień rozmija się z tym, co obiecuje strona, umów się na konsultację.

Anna Stachurska

Anna Stachurska

e-commerce & marketing · Pro1.pl

Współzałożycielka Pro1.pl i ekspertka e-commerce z ponad 10-letnim doświadczeniem zdobytym po stronie sklepów internetowych. Pomaga właścicielom i zespołom e-commerce podejmować decyzje, które zwiększają przede wszystkim zysk, nie tylko sprzedaż. Zaczyna od diagnozy biznesu, a następnie łączy strategię, marketing, analitykę i technologię w jeden plan rozwoju. Autorka publikacji w „E-commerce w Praktyce” i prelegentka konferencji branżowych.

Czytaj też