Wezwania w Niemczech za brak danych producenta w ofercie. Ta sama reguła GPSR obowiązuje w Polsce, z karą do 500 tys. zł

W Niemczech nie trzeba czekać na urząd, żeby zapłacić za błąd w ofercie. Konkurent albo stowarzyszenie wysyła wezwanie, kancelaria dolicza koszty, a sprzedawca podpisuje zobowiązanie do zaniechania i przelewa kilkaset albo kilka tysięcy euro. Händlerbund, niemieckie stowarzyszenie sprzedawców internetowych, opisał 25 września trzy takie wezwania dla sprzedawców na eBay. Jedno z nich dotyczy przepisu, który obowiązuje w Polsce tak samo, tylko egzekwuje go kto inny i za inne pieniądze.
Trzy wezwania, trzy różne przepisy
Według Händlerbund sprawy wyglądały tak:
- Brak danych producenta i tytuł od cudzej marki. Sprzedawca oferował produkt pasujący do okien VELUX, ale w tytule nie było „pasuje do” ani „kompatybilny z”, więc oferta sugerowała, że to produkt VELUX. Do tego ani w sklepie, ani na produkcie nie było danych producenta, których wymaga rozporządzenie o ogólnym bezpieczeństwie produktów. Wezwanie wysłała firma form-3d przez kancelarię, żądana kwota: 1 868,75 euro.
- „Włókno bambusowe”. Tekstylia z bambusa opisane jako włókno naturalne, podczas gdy z bambusa powstaje wiskoza, czyli włókno półsyntetyczne. Podstawa: rozporządzenie 1007/2011 o nazewnictwie włókien, które dopuszcza tylko nazwy z własnej listy. Jak Inspekcja Handlowa sprawdza skład w opisie online, pisałam osobno. Wezwanie od stowarzyszenia Verband Sozialer Wettbewerb, 416 euro.
- „Bez zwrotów”. Zapis w profilu sprzedawcy wyłączający zwroty w całości, wbrew ustawowemu prawu konsumenta do odstąpienia od umowy. Wezwanie od innego sprzedawcy przez kancelarię, 1 590,91 euro.
Händlerbund zaznacza, że rozporządzenie GPSR obowiązuje od blisko dwóch lat, a wezwania za jego naruszenie dopiero teraz zaczynają być częste. To typowa kolejność: najpierw przepis, potem rok ciszy, potem fala.
Co dokładnie musi być w ofercie
Art. 19 rozporządzenia 2023/988, stosowanego od 13 grudnia 2024, mówi, że gdy produkt jest udostępniany „w internecie lub w inny sposób na odległość”, oferta „musi zawierać w sposób jasny i widoczny co najmniej następujące informacje”:
- „imię i nazwisko lub nazwę, zarejestrowaną nazwę handlową lub zarejestrowany znak towarowy producenta oraz adres pocztowy i elektroniczny, pod którym można się z nim skontaktować”;
- jeśli producent nie ma siedziby w Unii, nazwę i adresy „osoby odpowiedzialnej” w Unii, czyli importera, upoważnionego przedstawiciela albo dostawcy usług realizacji zamówień;
- „informacje umożliwiające identyfikację produktu, w tym jego obraz, rodzaj, a także inne identyfikatory produktu”;
- „wszelkie ostrzeżenia lub informacje na temat bezpieczeństwa”, które muszą być na produkcie albo opakowaniu, w języku łatwo zrozumiałym dla konsumentów w kraju sprzedaży.
Dwie rzeczy z tego przepisu umykają sklepom. Pierwsza: to ma być w ofercie, czyli na karcie produktu, nie w regulaminie ani w stopce. Druga: art. 4 rozporządzenia uznaje ofertę za skierowaną do konsumentów w Unii, jeśli sprzedawca „w jakikolwiek sposób kieruje swoją działalność” do któregoś państwa członkowskiego. Sklep w Polsce z wysyłką do Niemiec podlega temu przepisowi w obu krajach, a w Niemczech dodatkowo trybowi wezwań.
Polska: ten sam przepis, inny egzekutor, 500 tysięcy
W Polsce nie ma wezwań od konkurencji z kosztami kancelarii. Jest za to ustawa z 7 listopada 2025 o nadzorze nad ogólnym bezpieczeństwem produktów, ogłoszona 19 grudnia 2025 w Dzienniku Ustaw pod pozycją 1826, obowiązująca od 3 stycznia 2026. Trzy jej artykuły dotyczą wprost karty produktu:
- Art. 76: podmiot gospodarczy, który nie wykonuje obowiązków z art. 19 rozporządzenia, „podlega administracyjnej karze pieniężnej w wysokości do 500 000 zł”.
- Art. 86: tę karę nakłada w drodze decyzji Prezes UOKiK; przy wymiarze bierze pod uwagę wagę i okoliczności naruszenia, w tym liczbę produktów. Kontrole u sprzedawców prowadzi wojewódzki inspektor Inspekcji Handlowej, który może żądać dokumentów i pobierać próbki.
- Art. 4: ostrzeżenia i informacje o bezpieczeństwie z art. 19 lit. d mają być po polsku.
Pół miliona to górny pułap, nie taryfa, i nikt nie dostanie go za jeden brakujący adres e-mail producenta. Ale „liczba produktów” jako kryterium wymiaru kary oznacza, że sklep z pięcioma tysiącami kart bez danych producenta ma inny problem niż sklep z pięcioma. UOKiK jest w tym systemie organem nadzoru nad bezpieczeństwem produktów nieżywnościowych, a Inspekcja Handlowa jego rękami w terenie. Z kontroli składu tekstyliów, które Inspekcja robiła latem, wiemy, że opis online jest już porównywany z metką; dane producenta w ofercie to naturalny następny punkt listy kontrolnej.
Gdzie polskie sklepy nie mają tego, co trzeba
Z przeglądów kart produktów, które robimy przy audytach ścieżki zakupowej, wracają trzy braki.
Dane producenta są w firmie, ale nie w ofercie. Sklep zna producenta, bo ma go na fakturze, a na karcie jest tylko nazwa marki w polu „Producent” z logo. Rozporządzenie wymaga nazwy, adresu pocztowego i adresu elektronicznego, w ofercie. Nazwa marki bez adresu nie spełnia przepisu.
Marka własna z importu bez osoby odpowiedzialnej. Produkt zamówiony w Azji pod własnym logo ma producenta spoza Unii, więc w ofercie musi być osoba odpowiedzialna w Unii, czyli w praktyce Ty jako importer, z adresem i e-mailem. Sklepy często wpisują tam nazwę fabryki albo nic.
Zamienniki i akcesoria z tytułem od oryginału. Wkłady, filtry, uszczelki, akcesoria „do” produktów znanej marki mają w tytule tylko tę markę, bo tak szukają klienci. Sprawa VELUX pokazuje, że w Niemczech to gotowe wezwanie z dwóch stron: wprowadzenie w błąd co do pochodzenia i brak danych faktycznego producenta zamiennika. W Polsce pierwszy zarzut to nieuczciwa praktyka rynkowa i ryzyko sporu o znak towarowy, drugi to art. 76. Tytuł „pasuje do” albo „kompatybilny z” plus dane producenta zamiennika zamykają obie sprawy, a klient i tak znajdzie produkt po nazwie marki w treści.
Dwa pozostałe wezwania mają polskie odpowiedniki, o których pisaliśmy: skład tekstyliów kontroluje Inspekcja Handlowa, a wyłączenia prawa odstąpienia od umowy są zamkniętą listą z ustawy o prawach konsumenta, nie decyzją sklepu; wątek zwrotów rozbieramy we wpisie o zwrotach i reklamacjach przed sezonem. „Bez zwrotów” w regulaminie polskiego sklepu to nie wezwanie od konkurenta, tylko postępowanie UOKiK.
Jak to uzupełnić hurtem, nie ręcznie
Przepis jest o treści oferty, więc rozwiązanie jest w danych, nie w copywritingu. W PrestaShop, WooCommerce i Magento producent jest osobnym obiektem, do którego da się dopisać adres i e-mail i wyświetlić je na każdej karcie jednym blokiem szablonu. Osoba odpowiedzialna to drugi taki obiekt albo atrybut na poziomie produktu, wypełniany tylko dla importu. Ostrzeżenia to atrybut tekstowy, który dla większości produktów jest pusty, a dla elektryki, zabawek, kosmetyków i chemii ma treść z opakowania. Identyfikatory to GTIN i numer katalogowy, które i tak masz w feedzie do kampanii produktowych.
Kolejność ma znaczenie, bo katalogu nie uzupełnisz w tydzień. Najpierw produkty na sezon: nowości na Q4 i bestsellery, bo one dostaną najwięcej odsłon i to one trafią do Niemiec, jeśli tam sprzedajesz. Potem produkty z importu pod własną marką, bo tam brak jest podwójny. Reszta katalogu w styczniu.
Co zrobić w najbliższym tygodniu
- Otwórz pięć bestsellerów i sprawdź na karcie: nazwa producenta z adresem pocztowym i e-mail, dane osoby odpowiedzialnej przy imporcie, zdjęcie i identyfikator, ostrzeżenia po polsku. Zaznacz, czego brakuje; to jest Twój wzorzec braków dla całego katalogu.
- Wyeksportuj listę producentów z systemu i uzupełnij adresy i e-maile jako pola obiektu, nie jako tekst w opisie. Jedna tabela, jeden import.
- Przefiltruj katalog po kraju pochodzenia albo dostawcy i oznacz produkty z producentem spoza Unii. Dla nich wpisz osobę odpowiedzialną.
- Przejrzyj tytuły zamienników i akcesoriów. Tam, gdzie tytuł zaczyna się od cudzej marki, dopisz „pasuje do” i producenta własnego.
- Jeśli sprzedajesz do Niemiec przez eBay albo własny sklep, zrób to samo w wersji niemieckiej, ze zwrotami w regulaminie na czele. Tam błąd kosztuje od pierwszego wezwania.
- Zapisz datę i zakres przeglądu. Przy kontroli Inspekcji Handlowej udokumentowana staranność ma znaczenie przy wymiarze kary.
Uzupełnienie danych producenta nie zwiększy konwersji ani o punkt. Zabezpiecza jednak marżę z sezonu przed karą, którą liczy się od liczby kart, i otwiera rynek niemiecki bez fali wezwań. Jeśli chcesz, żebyśmy razem przeszli przez Twoje karty produktów przed Q4, także pod kątem tego, co na nich brakuje klientowi, a nie tylko urzędowi, umów rozmowę.

Anna Stachurska
e-commerce & marketing · Pro1.pl
Współzałożycielka Pro1.pl i ekspertka e-commerce z ponad 10-letnim doświadczeniem zdobytym po stronie sklepów internetowych. Pomaga właścicielom i zespołom e-commerce podejmować decyzje, które zwiększają przede wszystkim zysk, nie tylko sprzedaż. Zaczyna od diagnozy biznesu, a następnie łączy strategię, marketing, analitykę i technologię w jeden plan rozwoju. Autorka publikacji w „E-commerce w Praktyce” i prelegentka konferencji branżowych.
Czytaj też
Gemius zapytał 1768 kupujących, co wyrzuca ich ze sklepu: koszt wysyłki 47%, cena 44%, wyskakujące okienka 26%. Sprawdź swój koszyk przed Q4
Nowy raport „E-commerce w Polsce 2026” czytam nie jako ranking platform, tylko jako listę powodów, dla których klient porzuca konkretny sklep. Większość z nich poprawisz w tydzień, bez programisty i bez dokładania do budżetu na ruch. Pokazuję liczby, ich podstawę i to, czego z nich nie wolno wyczytać.
65% kupujących używa AI, 10% doszło z nią do ostatniego zakupu, 71% nie odda jej koszyka. Gemius 2026 pokazuje, gdzie w sklepie AI ma pracować
Raport „E-commerce w Polsce 2026” ma po raz pierwszy osobny rozdział o AI w zakupach i łączy ankietę z pasywnym pomiarem. Czytam go jako sprzedawca: klienci używają AI do porównywania i sprawdzania szczegółów, chatbotowi sklepu ufają umiarkowanie, a kasy jej nie oddadzą. Z tego wynika prosta kolejność prac przed sezonem.
KRiBSI ma przewodniczącą, a od 28 października może kontrolować i karać za AI. Skargę na sklep złoży każdy, więc spisz, gdzie AI u Ciebie pracuje
Komisja Rozwoju i Bezpieczeństwa Sztucznej Inteligencji ma od 24 września zatwierdzoną przewodniczącą, a 28 października zaczynają obowiązywać przepisy ustawy o kontroli, postępowaniu i karach. Skargę może złożyć każdy, kontrola jest zdalna i sięga po korespondencję oraz dostęp do systemów, a nazwa ukaranego trafia do publicznego wykazu. Pokazuję, co z tego wynika dla sklepu, który używa chatbota, generatora opisów albo zdjęć, i co spisać w ciągu tygodnia.