Pro1 Logo

Inspekcja Handlowa porównuje opis online ze wszywką. 188 z 949 partii ubrań miało błędy w oznakowaniu

5 min czytaniaAutor: Anna Stachurska
Inspekcja Handlowa porównuje opis online ze wszywką. 188 z 949 partii ubrań miało błędy w oznakowaniu

Skład surowcowy w karcie produktu z tekstyliami to nie ozdobnik opisu, tylko informacja, którą prawo każe pokazać przed zakupem, a Inspekcja Handlowa porównuje ją z metką. Dla sklepu poprawny skład to mniej zwrotów „nie taki materiał”, mniej pytań do obsługi i brak kosztownej rozmowy z inspektorem w środku sezonu. 11 września UOKiK opublikował raport z kontroli ubrań dla dzieci za pierwsze półrocze 2026, w którym rozjazd składu w ofercie online z metką jest osobnym typem nieprawidłowości. Poniżej liczby z raportu, zasady, których dotyczą, i plan porządków w kartach produktów na jeden tydzień.

Co sprawdziła Inspekcja Handlowa i co znalazła

Według komunikatu UOKiK i raportu Inspekcji Handlowej wojewódzkie inspektoraty skontrolowały w pierwszym półroczu 2026 roku 166 przedsiębiorców: producentów, hurtownie i placówki detaliczne. Sprawdzono 949 partii ubrań dla dzieci do 168 cm wzrostu, m.in. produkty marek Coccodrillo, KiK, Pepco i Smyk. Wyniki:

  • 188 partii miało nieprawidłowości formalne i w oznakowaniu.
  • 113 partii trafiło do laboratorium UOKiK w Łodzi. W 27 z nich (24%) rzeczywisty skład różnił się od deklarowanego.
  • Przykłady z raportu: piżama deklarowana jako 80% cotton i 20% poliester w całości z poliestru; kardigan deklarowany jako 97% bawełny i 3% elastanu, który miał 48,4% poliestru, 46,1% bawełny i 5,5% wiskozy; spodnie chłopięce deklarowane jako 65% poliestru, 32% bawełny i 3% elastanu, w rzeczywistości 86% poliestru i 4% wiskozy.

Inspekcja sprawdzała pięć rzeczy: czy do ubrania dołączono informację o składzie, czy nazwy włókien są po polsku z procentowym udziałem, czy zachowano kolejność od największego udziału do najmniejszego, czy w opisie są dane identyfikujące produkt (gdy przeznaczenie nie jest oczywiste) oraz czy na produkcie są dane producenta, importera lub dystrybutora. Skontrolowani przedsiębiorcy wycofali zakwestionowane produkty ze sprzedaży, producenci i importerzy zostali zobowiązani do usunięcia nieprawidłowości, a raport zapowiada, że wszyscy, którzy oferowali produkty z niezgodnym składem, poniosą koszty badań laboratoryjnych. Kontrole odzieży dla dzieci trwają.

Opis online jest w tej kontroli osobnym punktem

W wykazie typów nieprawidłowości raport wymienia na pierwszym miejscu „rozbieżności między informacjami o składzie surowcowym podanymi przy produkcie na stronie internetowej sklepu a składem deklarowanym bezpośrednio na produkcie lub dołączonych do niego etykietach”. Dalej: użycie nazw włókien niezgodnych z przepisami, na przykład „cotton” zamiast „bawełna”, „polyester” zamiast „poliester”, „viscosa” zamiast „wiskoza”, oraz brak kolejności malejącej.

Podstawą jest rozporządzenie (UE) nr 1007/2011 o nazewnictwie włókien i oznakowaniu składu surowcowego. Jego art. 16 wymaga, żeby opis składu był podany w katalogach, prospektach, na opakowaniach, etykietach i oznakowaniach w sposób czytelny, widoczny i jasny, a informacja była wyraźnie widoczna dla konsumenta przed zakupem, także wtedy, gdy zakup jest dokonywany drogą elektroniczną. Ten sam artykuł każe podawać ją w języku urzędowym państwa, w którym produkt trafia do konsumenta. Poradnik UOKiK „Gdy sweter gryzie” streszcza to jednym zdaniem: informacje o składzie „muszą być wyraźnie widoczne przed dokonaniem zakupu, również wtedy, gdy jest on dokonywany drogą elektroniczną”.

Rozporządzenie dotyczy wyrobów włókienniczych w ogóle, nie tylko ubrań dla dzieci: odzieży dla dorosłych, bielizny, pościeli, ręczników, zasłon. Kontrola z pierwszego półrocza była tematyczna, ale reguły są te same dla każdej kategorii, w której sprzedajesz tkaniny i dzianiny.

Skąd biorą się rozjazdy w karcie produktu

Rozjazd między opisem online a metką rzadko jest oszustwem. Najczęściej to wąskie gardło w procesie wprowadzania towaru, które nikomu nie przeszkadza, dopóki nie porówna go inspektor albo klient przy zwrocie. Pięć typowych przyczyn:

  1. Skład z feedu dostawcy po angielsku. Hurtownia wysyła „95% cotton, 5% lycra”, a import wkleja to do opisu bez tłumaczenia. Raport IH podaje dokładnie taki przykład: bluza deklarowana jako „95% cotton/bawełna, 5% lycra/elastan”, w laboratorium 71,8% bawełny, 23,6% poliestru i 4,6% elastanu.
  2. Jeden opis dla kilku wariantów. Ten sam model w innym kolorze bywa szyty z innej dzianiny, a opis jest wspólny dla całej karty.
  3. Skład w akapicie zamiast w polu. Gdy skład siedzi w wolnym tekście, nie da się go sprawdzić masowo ani wysłać spójnie do feedu produktowego, porównywarek i marketplace'ów.
  4. Zmiana składu między dostawami. Producent zmienia mieszankę, zostawia kod produktu, a karta w sklepie żyje własnym życiem od pierwszej dostawy.
  5. Automatyczne tłumaczenie kart z zagranicznych hurtowni. Tłumacz przepuszcza „viscosa” i „polyamide” bez zmian, bo nie zna załącznika do rozporządzenia.

Każda z tych przyczyn ma prosty test: weź wszywkę z magazynu i porównaj ją z kartą. Jeśli w dziesięciu losowych produktach znajdziesz dwa rozjazdy, masz problem procesowy, nie jednostkowy.

Pięć zasad, które musi znać każdy, kto wpisuje skład

Z rozporządzenia i z porad w raporcie IH wynika krótka lista:

  1. Nazwy włókien wyłącznie z załącznika I rozporządzenia, po polsku. Bawełna, poliester, wiskoza, elastan, poliamid. Nie „cotton”, nie „lycra” (to znak towarowy, nie nazwa włókna), nie „nylon”.
  2. Kolejność malejąca z procentami masy. 60% bawełna, 35% poliester, 5% elastan. Nigdy odwrotnie i nigdy bez procentów.
  3. „Inne włókna” tylko dla małych udziałów. Włókna, których jest mniej niż 5% pojedynczo albo 15% łącznie, można nazwać „inne włókna”. Wyżej trzeba je nazwać.
  4. Składniki osobno. Podszewka, tkanina zasadnicza i ściągacz to osobne składniki włókiennicze. Jeśli mają różny skład, podaje się je oddzielnie, chyba że składniki inne niż podstawowa podszewka nie przekraczają 30% masy produktu. Raport przypomina: nie wolno pominąć żadnego elementu, na przykład mankietów.
  5. „100%” i „czysty” tylko dla jednego włókna. Według poradnika UOKiK domieszka innych włókien jest dopuszczalna wyłącznie jako technicznie nieunikniona i nie większa niż 2% masy (5% przy wyrobach zgrzeblonych).

Do tego dwie zasady o miejscu: skład ma być widoczny przed zakupem, więc na karcie produktu, a nie w PDF do pobrania ani w zakładce, która ładuje się po kliknięciu, i w tym samym brzmieniu, co na wszywce.

Co grozi sklepowi i dlaczego to sprawa na teraz

Raport nie podaje kar pieniężnych; opisuje trzy skutki, które w sklepie internetowym bolą bardziej niż mandat. Pierwszy to wycofanie zakwestionowanych produktów ze sprzedaży, u skontrolowanych zrealizowane od razu. Drugi to obowiązek usunięcia nieprawidłowości, czyli przeetykietowanie albo poprawa kart. Trzeci to koszty badań laboratoryjnych, którymi raport obciąża przedsiębiorców oferujących produkty z niezgodnym składem. Jeśli jesteś sprzedawcą, a skład rozjeżdża się po stronie producenta, potrzebujesz zapisu w umowie, kto te koszty pokrywa.

Jest jeszcze strona biznesowa, której inspekcja nie liczy. Klient, który kupił „bawełnianą” piżamę i dostał poliester, oddaje ją, ocenia sklep i nie wraca. Twarde dane o zwrotach z powodu składu są rzadkie, więc najlepszym źródłem jest własna kategoria przyczyn zwrotu: jeśli nie masz w niej pozycji „materiał inny niż w opisie”, nie zobaczysz tego kosztu nigdy.

Co zrobić w najbliższym tygodniu

  1. Wybierz 20 najlepiej sprzedających się produktów tekstylnych i porównaj skład na karcie ze wszywką z magazynu. Zanotuj każdy rozjazd i jego przyczynę z listy wyżej.
  2. Wyeksportuj wszystkie opisy i wyszukaj obce nazwy włókien: cotton, polyester, viscose, viscosa, lycra, nylon, polyamide, elastane, acrylic. Każde trafienie to karta do poprawy.
  3. Zamień skład w akapicie na atrybut per wariant (PrestaShop, WooCommerce i Magento mają do tego cechy albo atrybuty), z listą dopuszczalnych nazw włókien zamiast wolnego tekstu.
  4. Do procedury przyjęcia towaru dopisz zdjęcie wszywki i przepisanie składu z niej, nie z feedu dostawcy. Różnica między wszywką a feedem wstrzymuje publikację karty.
  5. Sprawdź, czy ten sam skład idzie do feedu produktowego i na marketplace'y. Jedna wartość w jednym polu, wszędzie ta sama.
  6. Przejrzyj umowę z dostawcami: kto ponosi koszty badań laboratoryjnych, wycofania i przeetykietowania, gdy skład nie zgadza się z deklaracją producenta.
  7. Dodaj w systemie obsługi zwrotów przyczynę „materiał inny niż w opisie” i zacznij ją liczyć.

Poprawny skład surowcowy to fundament karty produktu z tekstyliami: nie sprzedaje sam, ale bez niego reszta opisu jest obietnicą, której prawo i klient mogą nie uznać. Jeśli chcesz przejrzeć karty produktów pod kątem tego, co sprawdza inspekcja i czego szuka klient przed zakupem, porozmawiajmy o audycie.

Anna Stachurska

Anna Stachurska

e-commerce & marketing · Pro1.pl

Współzałożycielka Pro1.pl i ekspertka e-commerce z ponad 10-letnim doświadczeniem zdobytym po stronie sklepów internetowych. Pomaga właścicielom i zespołom e-commerce podejmować decyzje, które zwiększają przede wszystkim zysk, nie tylko sprzedaż. Zaczyna od diagnozy biznesu, a następnie łączy strategię, marketing, analitykę i technologię w jeden plan rozwoju. Autorka publikacji w „E-commerce w Praktyce” i prelegentka konferencji branżowych.

Czytaj też

6 min

Google: każdą treść z AI sprawdź ręcznie przed publikacją. W Merchant Center tytuł i opis z AI mają własne atrybuty, sprawdź, co wysyła Twój feed

Google zmienił 1 października stronę o treściach z generatywnej AI i dopisał zdanie o obowiązkowym ręcznym sprawdzaniu. Czytam to jako sprzedawca, nie jako SEO: chodzi o parametry, które model zmyśla w opisach, i o feed, w którym tytuły i opisy z AI od dawna mają własne atrybuty. Pokazuję, co się zmieniło, co obowiązywało wcześniej i co sprawdzić w tydzień.

6 min

65% kupujących używa AI, 10% doszło z nią do ostatniego zakupu, 71% nie odda jej koszyka. Gemius 2026 pokazuje, gdzie w sklepie AI ma pracować

Raport „E-commerce w Polsce 2026” ma po raz pierwszy osobny rozdział o AI w zakupach i łączy ankietę z pasywnym pomiarem. Czytam go jako sprzedawca: klienci używają AI do porównywania i sprawdzania szczegółów, chatbotowi sklepu ufają umiarkowanie, a kasy jej nie oddadzą. Z tego wynika prosta kolejność prac przed sezonem.

6 min

KRiBSI ma przewodniczącą, a od 28 października może kontrolować i karać za AI. Skargę na sklep złoży każdy, więc spisz, gdzie AI u Ciebie pracuje

Komisja Rozwoju i Bezpieczeństwa Sztucznej Inteligencji ma od 24 września zatwierdzoną przewodniczącą, a 28 października zaczynają obowiązywać przepisy ustawy o kontroli, postępowaniu i karach. Skargę może złożyć każdy, kontrola jest zdalna i sięga po korespondencję oraz dostęp do systemów, a nazwa ukaranego trafia do publicznego wykazu. Pokazuję, co z tego wynika dla sklepu, który używa chatbota, generatora opisów albo zdjęć, i co spisać w ciągu tygodnia.