Google utrudnia zbieranie wyników wyszukiwania. Wrześniowy wykres widoczności sklepu czytaj ostrożnie

Z wykształcenia jestem programistą i mam zawodowy odruch: zanim uwierzę wykresowi, pytam, skąd wzięły się punkty. Przy wrześniowych raportach SEO to pytanie jest w tym roku ważniejsze niż zwykle.
Wykres widoczności, który sklep dostaje od agencji albo ogląda w narzędziu, nie pochodzi od Google'a. Powstaje tak, że narzędzie pobiera strony wyników dla setek tysięcy zapytań, zapisuje, kto jest na której pozycji, i przelicza to na indeks. Google nigdy tego nie lubił, a od roku aktywnie to utrudnia. We wrześniu widać skutki.
Co się stało
Najlepszym źródłem jest tu strona statusu Sistrix, bo dostawca opisuje problem własnymi słowami i z datami. W ostatnich sześciu tygodniach są tam trzy wpisy.
- 10 sierpnia: zmiany po stronie Google'a obniżyły częstotliwość dziennych aktualizacji słów kluczowych. Naprawione 12 sierpnia, z dopiskiem, że danych z tych dni nie da się uzupełnić wstecz.
- 27 sierpnia: Google zaczął prowadzić kliknięcia w wynikach przez adresy przekierowujące w postaci google.com/goto. Adresu docelowego nie ma już w samym wyniku, widać go dopiero po przejściu przekierowania. Sistrix pisze, że zmiana „dotyczy wszystkich dostawców, którzy zbierają i analizują wyniki wyszukiwania”, a każdy rozwiązany adres to dodatkowe zapytanie, przez co zbieranie jest „bardziej złożone i droższe”. 1 września tempo wróciło do normy.
- 16 września: „Google wprowadził kolejne zmiany w sposobie dostarczania wyników wyszukiwania. W rezultacie nasze zbieranie danych działa obecnie w obniżonym tempie”. W chwili, gdy to piszę, wpis nie ma informacji o zakończeniu.
Sistrix przypomina też, skąd to się wzięło: największy wpływ miało wyłączenie we wrześniu 2025 parametru num=100, który pozwalał pobrać sto wyników jednym zapytaniem, a od tamtej pory mniejsze i większe zmiany zdarzają się prawie co tydzień.
Google tego nie ukrywa. 26 sierpnia rzecznik firmy potwierdził serwisowi Search Engine Roundtable wdrożenie przekierowań słowami: „Od dawna wdrażamy środki techniczne przeciwko zmieniającym się formom nadużyć i regularnie podejmujemy kroki, by chronić nasze usługi i użytkowników”. Z perspektywy Google'a masowe pobieranie wyników przez narzędzia SEO i firmy AI to właśnie takie nadużycie.
Ten sam serwis opisał 18 września relacje kolejnych dostawców danych o spadku możliwości zbierania. Nie przytaczam stamtąd liczb, bo poza Sistrix nie znalazłem publicznego komunikatu, który dałoby się sprawdzić. Dotyczy to też polskich narzędzi: brak komunikatu nie jest dowodem, że problemu nie ma, więc warto zapytać.
Dlaczego to sprawa właściciela sklepu, a nie tylko specjalisty SEO
Bo na tym wykresie zapadają decyzje. Znam ten mechanizm z własnego sklepu: widoczność spada o kilkanaście procent, ktoś pyta na spotkaniu, co zepsuliśmy, i zaczyna się szukanie winnego. Agencja tłumaczy się z czegoś, czego mogło nie być, albo odwrotnie, prawdziwy spadek ginie w szumie.
Wrzesień jest pod tym względem wyjątkowo trudny, bo nałożyły się trzy rzeczy.
Po pierwsze, luki w zbieraniu danych opisane wyżej.
Po drugie, narzędzia śledzące wahania rankingów pokazały silny ruch około 4 września i odwrócenie około 13 września. Panel stanu wyszukiwarki Google nie ma jednak we wrześniu żadnego wpisu o aktualizacji rankingu, ostatni to sierpniowy spam update z 18 sierpnia. Wahanie jest więc niepotwierdzone i zmierzone narzędziami, które w tym samym czasie miały kłopot z pomiarem. Nie twierdzę, że go nie było. Twierdzę, że z samego wykresu tego nie rozstrzygniesz.
Po trzecie, Google naprawdę zmienił we wrześniu układ wyników w Europie: od 8 września porównywarki i sklepy mają osobne moduły, o czym pisaliśmy tutaj, a w połowie miesiąca zaczęły znikać bezpłatne karuzele produktów. To zmiana realna, ale narzędzia liczące widoczność różnie traktują takie elementy, więc ten sam sklep może mieć w dwóch narzędziach dwa różne wrześnie.
Jeśli ktoś pokaże Ci jeden wykres i jedną przyczynę, zapytaj o pozostałe dwie.
Co jest pomiarem, a co szacunkiem
Dzielę dane o ruchu z wyszukiwarki na trzy warstwy i każdej ufam inaczej.
- Search Console. To dane Google'a o Twojej witrynie: kliknięcia, wyświetlenia, średnia pozycja dla zapytań i stron. Nie powstają z pobierania wyników, więc zabezpieczenia przeciw botom ich nie dotyczą. Mają swoje ograniczenia, które Google opisuje w pomocy, ale to jest pomiar.
- GA4 i panel sklepu. Sesje, zamówienia i przychód z bezpłatnych wyników wyszukiwania. Zależą od zgód i konfiguracji, ale mówią o pieniądzach, a nie o pozycjach.
- Narzędzia widoczności i monitoringu pozycji. To szacunek zbudowany na próbie zapytań. Jest bezcenny do porównań z konkurencją, której Search Console nie pokaże, i do patrzenia na trend w miesiącach. Do rozstrzygania, co stało się w konkretnym tygodniu, nadaje się najsłabiej, zwłaszcza teraz.
Praktyczna reguła, którą stosuję: wykres widoczności może postawić pytanie, ale odpowiedź musi przyjść z dwóch pierwszych warstw. Spadek widoczności bez spadku kliknięć i przychodu z bezpłatnych wyników to najczęściej zmiana w pomiarze albo w zestawie śledzonych fraz. Spadek kliknięć bez spadku widoczności to z kolei sygnał, że zmienił się układ strony wyników, a nie Twoja pozycja.
Rachunek, który przyjdzie później
Jest jeszcze wątek kosztów. Skoro każdy wynik wymaga dziś dodatkowych zapytań, dane o pozycjach drożeją u źródła. Dostawcy mają trzy wyjścia: podnieść ceny, rzadziej odświeżać dane albo śledzić mniej fraz. Żadnego z nich nie zobaczysz w komunikacie prasowym, zobaczysz je w cenniku albo w tym, że dzienny monitoring po cichu stanie się tygodniowym.
W sklepie z kilkoma tysiącami produktów i tak nie ma sensu codziennie śledzić tysięcy fraz. Sens ma lista fraz, które zarabiają: kategorie i produkty odpowiadające za większość przychodu z bezpłatnych wyników. U większości sklepów to kilkadziesiąt, najwyżej sto kilkadziesiąt zapytań. Resztę wystarczy oglądać raz w miesiącu w Search Console, za darmo.
Co zrobić w najbliższym tygodniu
- Zapytaj dostawcę narzędzia albo agencję wprost: czy w sierpniu i wrześniu były przerwy lub opóźnienia w zbieraniu danych z Google'a i których dni dotyczą. Poproś o odpowiedź na piśmie, przyda się przy raporcie kwartalnym.
- Oznacz w raportach okresy 10–12 sierpnia, 27 sierpnia–1 września i od 16 września jako dane o niższej pewności. Jeśli korzystasz z innego narzędzia niż Sistrix, wstaw daty od swojego dostawcy.
- Porównaj w Search Console kliknięcia i wyświetlenia za 1–18 września z tym samym okresem sierpnia, osobno dla stron kategorii, kart produktów i treści poradnikowych. To pokaże, czy cokolwiek się stało i gdzie.
- Zestaw to z przychodem z kanału bezpłatnych wyników w GA4. Decyzje o treściach, budżecie i rozliczeniu agencji opieraj na tych dwóch źródłach.
- Nie zmieniaj strategii SEO ani wykonawcy na podstawie samego wykresu widoczności za wrzesień. Poczekaj na pełny październik.
- Przejrzyj listę śledzonych fraz i zostaw w codziennym monitoringu tylko te, które mają przełożenie na przychód.
- Jeśli monitorujesz ceny konkurencji narzędziem, które pobiera dane z wyników Google'a, zadaj jego dostawcy to samo pytanie o luki.
Zbieraj możliwie dużo danych, ale wiedz, które z nich są Twoje. Im mocniej Google zamyka wyniki przed automatami, tym więcej warte są te, które masz z pierwszej ręki: Search Console, analityka i własna baza zamówień.
Jeśli chcesz uporządkować raportowanie tak, żeby jeden wykres nie decydował o planie na Q4, porozmawiajmy. Zaczynamy od sprawdzenia, czy liczby w raporcie mierzą to, co myślisz, że mierzą.
Dopisek z 29 września 2026. Zdanie o tym, że panel stanu nie pokazuje we wrześniu żadnej aktualizacji rankingu, przestało być aktualne: 24 września Google wydał wrześniowy spam update, trzeci od czerwca. Jak odróżnić go w Search Console od luk w narzędziach i od usunięcia karuzel, opisałem w osobnym tekście.

Marcin Janczewski
IT & e-commerce · Pro1.pl
Współzałożyciel Pro1.pl i DrTusz.pl. Z branżą ecommerce związany jest ponad 20 lat. Swoją karierę rozpoczynał od własnego sklepu internetowego z asortymentem do drukarek, który z sukcesami prowadzi do dziś. Obecnie DrTusz.pl jest nie tylko wiodącym ecommercem w branży, ale także marką samą w sobie, kojarzoną z najwyższym poziomem marketingu. Wspiera sklepy internetowe na każdym etapie ich rozwoju, od momentu wejścia w sprzedaż online po budowanie i optymalizację procesów. Programista z wykształcenia, marketer i sprzedawca z pasji.
Czytaj też
Google: każdą treść z AI sprawdź ręcznie przed publikacją. W Merchant Center tytuł i opis z AI mają własne atrybuty, sprawdź, co wysyła Twój feed
Google zmienił 1 października stronę o treściach z generatywnej AI i dopisał zdanie o obowiązkowym ręcznym sprawdzaniu. Czytam to jako sprzedawca, nie jako SEO: chodzi o parametry, które model zmyśla w opisach, i o feed, w którym tytuły i opisy z AI od dawna mają własne atrybuty. Pokazuję, co się zmieniło, co obowiązywało wcześniej i co sprawdzić w tydzień.
Clarity pozwala wpisać, jak klienci nazywają Twój sklep. Bez odmian i literówek podział zapytań AI na markowe i ogólne jest fałszywy
Microsoft Clarity od 29 września pozwala samodzielnie określić, które zapytania systemów AI dotyczą Twojej marki. To ważne, bo panel liczy udział w cytowaniach osobno dla zapytań markowych i ogólnych, a polska odmiana przez przypadki, literówki i stare nazwy sklepu do tej pory wpadały do worka „ogólne”. Pokazuję, co wpisać, czego nie wpisywać i jak potem czytać dwie liczby zamiast jednej.
Google łączy tag Google z Menedżerem tagów. Uaktualnienie kontenera jest dobrowolne i nie jest na Q4
Google zapowiedziało połączenie tagu Google z Menedżerem tagów: nowy układ kontenera, ustawienia w osobnej karcie i tagowanie wizualne w becie. Nic nie zmieni się samo, więc decyzja należy do Ciebie. Wyjaśniam, co dokładnie się zmienia i dlaczego początek października jest lepszy niż listopad.