„Eko” i „zielony” w karcie produktu: zakaz przesunięty na 2027, dowód potrzebny już dziś

Przez całe lato branża szykowała się na 27 września 2026: od tego dnia „eko”, „zielony” i „przyjazny środowisku” bez dowodu miały trafić na czarną listę nieuczciwych praktyk. W piątek 4 września Sejm przesunął tę datę o rok. Wygląda to jak sygnał, żeby odłożyć temat, a jest odwrotnie. Lista zakazanych praktyk jest już znana co do przecinka, UOKiK ściga nieudokumentowane deklaracje na podstawie obecnych przepisów, a sklep sprzedający do Niemiec czy Czech nowe reguły dostanie w pierwotnym terminie. Piszę z perspektywy właściciela sklepu, nie prawnika, więc traktuj ten tekst jako listę rzeczy do sprawdzenia, nie jako poradę prawną.
Co się stało 2 września
Dyrektywa 2024/825 miała być stosowana w całej Unii od 27 września 2026. Polski projekt wdrażający ją do ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym i ustawy o prawach konsumenta trafił do Sejmu 10 lipca jako druk 2799, a po pierwszym czytaniu 29 lipca komisje odesłały go do wnioskodawcy. 2 września Komisja Gospodarki i Rozwoju oraz Komisja Ochrony Środowiska przyjęły sprawozdanie (druk 3043), w którym art. 3 brzmi: „Ustawa wchodzi w życie z dniem 27 września 2027 r.”. 4 września Sejm uchwalił ustawę w tym brzmieniu: 236 głosów za, 199 przeciw. Teraz zajmie się nią Senat.
Powód, jak relacjonuje „Rzeczpospolita”: producenci żywności ostrzegali, że bez okresu przejściowego musieliby utylizować towar w opakowaniach z dotychczasowymi oznaczeniami. UOKiK był przeciw i przypomniał, że „już w obowiązującym stanie prawnym każde wykorzystywane twierdzenie i oznakowanie środowiskowe powinno być prawdziwe, weryfikowalne i nie powinno wprowadzać w błąd”. W chwili, gdy to piszę, ustawa czeka na Senat i podpis prezydenta, więc formalnie data może się jeszcze zmienić.
Dlaczego to nie zdejmuje tematu z Twojej listy
Trzy powody.
Po pierwsze, ogólne prawo już działa. Wprowadzanie w błąd co do cech produktu jest nieuczciwą praktyką rynkową od 2007 roku, a za naruszenie zbiorowych interesów konsumentów Prezes UOKiK może nałożyć karę do 10% obrotu. Nowa ustawa nie tworzy zakazu kłamania o ekologii. Przenosi 12 konkretnych praktyk na listę zakazanych bezwarunkowo, czyli takich, przy których urząd nie musi już udowadniać, że ktoś został wprowadzony w błąd.
Po drugie, granica. W rejestrze transpozycji na EUR-Lex środki wdrażające zgłosiły już między innymi Niemcy, Czechy, Słowacja i Austria. Polski na tej liście nie ma. Jeśli masz niemiecką albo czeską wersję sklepu, od 27 września Twoje karty produktów podlegają tamtejszym przepisom, dokładnie tak, jak w przypadku przycisku odstąpienia od umowy, o którym pisałam osobno.
Po trzecie, czas. Przegląd kilkuset kart produktów, banerów, kampanii i materiałów od dostawców to tygodnie pracy, którą w 2027 roku będą robić wszyscy naraz. Gdy zrobisz to teraz, kupujesz spokojny sezon i przy okazji lepszą kartę produktu, bo konkret zamiast ogólnika zwykle sprzedaje lepiej.
Co dokładnie trafi na czarną listę
W wersji z druku 3043 lista, przetłumaczona na język sklepu, wygląda tak:
- Własne „ekoznaczki”. Oznakowanie dotyczące zrównoważonego charakteru, które nie opiera się na systemie certyfikacji ani nie zostało ustanowione przez organ publiczny. Listek narysowany przez Twojego grafika z podpisem „eco friendly” to dokładnie ten przypadek.
- Ogólne twierdzenia bez uznanej wysokiej efektywności. „Eko”, „zielony”, „przyjazny środowisku”, „zrównoważony” jako samodzielne hasło, jeśli nie stoi za nim oznakowanie klasy EU Ecolabel albo równoważny program typu I.
- Cała firma za jedną cechę. Twierdzenie o całym produkcie lub całej działalności, gdy dotyczy jednej cechy, na przykład „ekologiczna marka”, bo opakowanie jest z recyklingu.
- Neutralność klimatyczna z kompensacji. „Produkt neutralny klimatycznie” uzasadniane offsetem emisji.
- Wymóg prawa jako przewaga. Prezentowanie tego, czego prawo i tak wymaga od całej kategorii produktów, jako cechy wyróżniającej ofertę.
- Trwałość, aktualizacje, części. Siedem praktyk dla AGD, elektroniki i towarów z elementami cyfrowymi: zatajanie, że aktualizacja pogorszy działanie; przedstawianie aktualizacji funkcjonalnej jako niezbędnej; reklamowanie towaru z wbudowanym ograniczeniem trwałości; nieprawdziwe deklaracje trwałości; „nadaje się do naprawy”, gdy się nie nadaje; nakłanianie do wcześniejszej wymiany materiałów eksploatacyjnych; zatajanie lub zmyślanie ograniczeń przy częściach i materiałach spoza pierwotnego producenta.
Ten ostatni punkt dotyczy rynku, na którym działa mój wspólnik: DrTusz.pl od lat sprzedaje zamienniki tuszy i tonerów, a po wejściu ustawy producenci drukarek nie będą mogli straszyć, że zamiennik zepsuje urządzenie, jeśli to nieprawda. Obowiązek działa też w drugą stronę: jeśli zamiennik ogranicza jakąś funkcję, trzeba to napisać.
Do ustawy o prawach konsumenta wchodzą też nowe informacje przedsprzedażowe: gwarancja trwałości producenta ze zharmonizowanym oznakowaniem, minimalny okres aktualizacji oprogramowania, punktowa ocena naprawialności (gdy istnieje w prawie unijnym), dostępność i szacunkowy koszt części zamiennych oraz informacja o przyjaznych dla środowiska opcjach dostarczenia, jeśli je oferujesz. Sklep przekazuje część z nich, „jeżeli udostępni mu je producent”, więc to zadanie na rozmowę z dostawcami, nie na własne domysły.
Jak to wygląda w karcie produktu
Przykłady z audytów, które robimy w Pro1, z podmienionymi produktami:
- „Ekologiczna torba bawełniana” bez certyfikatu to ogólne twierdzenie. Z certyfikatem: „bawełna organiczna, certyfikat GOTS nr …” i link do dokumentu.
- „Przyjazne środowisku opakowanie” do przepisania na sprawdzalny atrybut, na przykład „karton z 80% włókien z recyklingu, bez folii”, jeśli dostawca to potwierdza.
- „Bez szkodliwych substancji” przy produkcie, dla którego to wymóg prawa, to praktyka z listy: wymóg jako przewaga.
- „Neutralny klimatycznie” na etykiecie, bo producent kupił offset, do usunięcia albo do zastąpienia opisem realnych działań i danych.
- Filtr „eko” w nawigacji sklepu: sprawdź, na jakiej podstawie produkty do niego trafiają. Jeśli na podstawie słowa w nazwie, filtr też składa twierdzenie.
Zasada robocza: albo dowód (certyfikat, dane, norma) w tym samym miejscu, w którym pada hasło, albo hasło znika, albo zamienia się w konkretny, mierzalny atrybut. Konkret ma jeszcze jedną zaletę: daje się porównać, a klient, który porównał, rzadziej wraca z reklamacją „miało być eko”.
Co zrobić w najbliższym tygodniu
- Wyeksportuj nazwy, opisy, tagi i atrybuty produktów i przeszukaj je pod kątem słów: eko, bio, zielony, naturalny, zrównoważony, przyjazny, neutralny, recykling, biodegradowalny.
- Posortuj trafienia po ruchu z ostatnich 90 dni (raport stron w GA4) i zacznij od góry; niewielka część kart robi zwykle większość wyświetleń.
- Dla każdego trafienia wybierz jedną z trzech decyzji: usuń, udowodnij (dopisz źródło obok hasła), przepisz na konkret.
- Zrób to samo z banerami, kreacjami w Google Ads i Meta Ads, postami w social mediach i szablonami e-maili. Dyrektywa obejmuje każdą informację handlową, nie tylko kartę produktu.
- Zbierz od dostawców certyfikaty i dane, na które się powołujesz, i zapisz, skąd pochodzą. Bez tego każde „eko” w sklepie to gra w ciemno.
- Jeśli masz wersję DE, CZ, SK albo AT, przejrzyj ją jako pierwszą, bo tam termin 27 września 2026 obowiązuje.
- Wpisz do kalendarza sprawdzenie, co Senat i prezydent zrobili z ustawą uchwaloną 4 września.
Data w ustawie się przesunęła, ale zasada nie: w komunikacji o ekologii liczy się to, co da się pokazać, nie to, co ładnie brzmi. Jeśli chcesz, żebyśmy przeszli przez Twoje karty produktów i kampanie pod tym kątem, umów konsultację.

Anna Stachurska
e-commerce & marketing · Pro1.pl
Współzałożycielka Pro1.pl i ekspertka e-commerce z ponad 10-letnim doświadczeniem zdobytym po stronie sklepów internetowych. Pomaga właścicielom i zespołom e-commerce podejmować decyzje, które zwiększają przede wszystkim zysk, nie tylko sprzedaż. Zaczyna od diagnozy biznesu, a następnie łączy strategię, marketing, analitykę i technologię w jeden plan rozwoju. Autorka publikacji w „E-commerce w Praktyce” i prelegentka konferencji branżowych.
Czytaj też
65% kupujących używa AI, 10% doszło z nią do ostatniego zakupu, 71% nie odda jej koszyka. Gemius 2026 pokazuje, gdzie w sklepie AI ma pracować
Raport „E-commerce w Polsce 2026” ma po raz pierwszy osobny rozdział o AI w zakupach i łączy ankietę z pasywnym pomiarem. Czytam go jako sprzedawca: klienci używają AI do porównywania i sprawdzania szczegółów, chatbotowi sklepu ufają umiarkowanie, a kasy jej nie oddadzą. Z tego wynika prosta kolejność prac przed sezonem.
KRiBSI ma przewodniczącą, a od 28 października może kontrolować i karać za AI. Skargę na sklep złoży każdy, więc spisz, gdzie AI u Ciebie pracuje
Komisja Rozwoju i Bezpieczeństwa Sztucznej Inteligencji ma od 24 września zatwierdzoną przewodniczącą, a 28 października zaczynają obowiązywać przepisy ustawy o kontroli, postępowaniu i karach. Skargę może złożyć każdy, kontrola jest zdalna i sięga po korespondencję oraz dostęp do systemów, a nazwa ukaranego trafia do publicznego wykazu. Pokazuję, co z tego wynika dla sklepu, który używa chatbota, generatora opisów albo zdjęć, i co spisać w ciągu tygodnia.
Inspekcja Handlowa porównuje opis online ze wszywką. 188 z 949 partii ubrań miało błędy w oznakowaniu
UOKiK opublikował wyniki kontroli 949 partii ubrań dla dzieci: 188 miało błędy w oznakowaniu, a w 27 ze 113 partii zbadanych w laboratorium skład nie zgadzał się z deklaracją. Kontrola porównywała też opis online z metką. Pokazuję, co to znaczy dla karty produktu w każdym sklepie z tekstyliami.