Przycisk „Odstąp od umowy”: w Niemczech ruszyły wezwania, w Polsce ustawa utknęła

Od 19 czerwca 2026 roku w Unii obowiązuje zasada, że od umowy zawartej w sklepie internetowym ma się dać odstąpić tak samo łatwo, jak ją zawrzeć: jednym, stale widocznym przyciskiem. Niemcy wdrożyły przepis w terminie i w sierpniu ruszyły pierwsze wezwania do sklepów, które przycisku nie mają albo go schowały. Polska ustawy nie ma, a projekt wrócił do punktu wyjścia. To nie znaczy, że Twój sklep może temat odłożyć, tylko że decyzję podejmujesz sam, a nie pod presją terminu. To nie jest porada prawna, tylko lista rzeczy do sprawdzenia; szczegóły dla konkretnego rynku potwierdź z prawnikiem.
Skąd ten przycisk
Źródłem jest dyrektywa 2023/2673, która dopisała do dyrektywy o prawach konsumentów nowy artykuł 11a: „funkcję odstąpienia od umowy". Państwa członkowskie miały ją wdrożyć do 19 grudnia 2025 i stosować od 19 czerwca 2026. Wymagania są konkretne:
- funkcja ma być oznaczona słowami „odstąp od umowy tutaj" albo równie jednoznacznie, czytelnie i w widocznym miejscu interfejsu;
- konsument podaje w niej imię i nazwisko, dane identyfikujące umowę oraz adres elektroniczny, na który ma przyjść potwierdzenie;
- oświadczenie wysyła się przyciskiem „potwierdź odstąpienie";
- sprzedawca bez zbędnej zwłoki odsyła potwierdzenie na trwałym nośniku, z treścią oświadczenia oraz datą i godziną jego złożenia.
To wszystko. Dyrektywa nie każe automatycznie przyjmować zwrotu ani wypłacać pieniędzy przyciskiem. Reguluje samo złożenie oświadczenia.
Co zrobili Niemcy
Niemiecka ustawa wdrażająca ukazała się w Dzienniku Ustaw 5 lutego 2026 i wprowadziła § 356a BGB, obowiązujący od 19 czerwca, jak opisuje kancelaria Noerr. Przycisk ma być podpisany „Vertrag widerrufen", potwierdzenie „Widerruf bestätigen", a całość „stale dostępna, wyeksponowana i łatwo dostępna" przez cały okres odstąpienia.
Egzekwowanie nie przyszło z urzędu, tylko z rynku, bo w Niemczech naruszenie obowiązku konsumenckiego jest jednocześnie czynem nieuczciwej konkurencji. Händlerbund opisał 26 sierpnia pierwsze wezwanie od stowarzyszenia Verband Sozialer Wettbewerb: sklep ze słodyczami nie miał „stale dostępnego interfejsu, przez który konsument może odstąpić od umowy". Razem z dwoma innymi zarzutami wezwanie kosztowało 416,50 euro. IT-Recht Kanzlei pokazała 21 sierpnia drugi przypadek, od Wettbewerbszentrale: sklep miał przycisk, ale schowany w stopce pod „Widerruf & Rückgabe", a przed formularzem konsument musiał przejść trzy dodatkowe kroki z pytaniami. Żądanie: 390 euro plus VAT i podpisanie zobowiązania do zaniechania, które przy powtórce uruchamia karę umowną.
Dwie sprawy to nie fala, ale mechanizm działa i będzie działał, bo wezwania wysyłają także konkurenci. Ważniejsza od kwot jest druga sankcja, którą tłumaczy kancelaria ITMR: sam § 356a nie wydłuża terminu odstąpienia, ale sprzedawca ma obowiązek poinformować o istnieniu i miejscu funkcji. Brak tej informacji oznacza, że 14-dniowy termin nie zaczyna biec, a prawo odstąpienia wygasa dopiero po 12 miesiącach i 14 dniach. Grzywny do 50 tys. euro albo 4% obrotu istnieją w przepisach, ale mogą być nałożone tylko w skoordynowanych postępowaniach unijnych. Realne ryzyko to wezwanie i rok otwartych zwrotów, nie kara administracyjna.
A w Polsce
Polska miała wdrożyć dyrektywę w projekcie ustawy o kredycie konsumenckim UC82, przygotowanym przez Prezesa UOKiK, z funkcją oznaczoną „odstąp od umowy tutaj". Na stronie Rządowego Centrum Legislacji projekt wciąż jest na etapie rządowym, z ostatnimi wpisami komitetów z czerwca, i nie trafił do Sejmu. Prawo.pl podało 9 czerwca, że rząd w maju cofnął upoważnienie do prowadzenia tych prac i zapowiedział rozpoczęcie ich od nowa. Bez ustawy dyrektywa nie nakłada na sklep obowiązku wobec konsumenta, więc dziś polski sklep sprzedający wyłącznie w Polsce nie łamie prawa, jeśli przycisku nie ma. Terminu nowej ustawy nikt nie zna.
Trzy sytuacje, trzy decyzje
Sprzedajesz do Niemiec w niemieckiej wersji językowej, z dostawą i cenami w euro. Załóż, że § 356a BGB Cię dotyczy, bo niemieccy konsumenci zachowują ochronę swojego prawa niezależnie od tego, gdzie stoi Twój magazyn. Sprawdź wersję niemiecką sklepu w tym tygodniu, a wdrożenie zaplanuj na najbliższe dwa, trzy tygodnie. Uwaga na dwa błędy z sierpniowych spraw: przycisk musi być widoczny z każdej strony, nie tylko po zalogowaniu, i musi prowadzić prosto do formularza, bez ankiet po drodze.
Sprzedajesz tylko w Polsce. Obowiązku nie ma, ale są trzy powody, żeby nie czekać. Po pierwsze, ustawa w końcu wejdzie, a zmiana interfejsu, regulaminu i procesu obsługi zajmuje tygodnie, nie dni. Po drugie, formularz odstąpienia to najtańszy sposób, żeby zebrać powody zwrotów w ustrukturyzowanej formie. Według badania Alsendo na 300 sklepach pojedynczy zwrot kosztuje najczęściej 10–15 zł. Sklep, który nie wie, dlaczego klienci odsyłają towar, gra w ciemno przy karcie produktu i opisach. Po trzecie, obsługa oświadczeń przez e-mail i telefon to wąskie gardło w każdym sezonie zwrotów po świętach.
Sprzedajesz do innych krajów Unii. Termin stosowania minął w całej Unii 19 czerwca, ale każde państwo wdraża po swojemu. Dla każdego rynku, na który kierujesz ofertę, sprawdź u prawnika albo w lokalnej izbie, czy przepis już obowiązuje. Niemcy są tu najbardziej aktywnym rynkiem, ale nie jedynym.
Jak to zrobić dobrze
Z dyrektywy i z niemieckich spraw wynika prosta lista:
- link lub przycisk w nagłówku albo stopce na każdej stronie oraz w panelu klienta, dostępny bez logowania;
- dosłowne oznaczenie: „Odstąp od umowy tutaj" albo „Odstąp od umowy", bez kreatywnych zamienników;
- jeden krok do formularza, bez pytań „czy na pewno" i bez prób ratowania sprzedaży po drodze;
- pola: imię i nazwisko, numer zamówienia lub inne dane umowy, adres e-mail; jeśli klient jest zalogowany, wypełnij je za niego;
- przycisk „Potwierdź odstąpienie", a po nim automatyczny e-mail z treścią oświadczenia, datą i godziną;
- zapis daty i godziny po Twojej stronie, bo to dowód, że klient zmieścił się w terminie;
- aktualizacja regulaminu i pouczenia o odstąpieniu o informację, że taka funkcja istnieje i gdzie jest;
- osobne miejsce na wybór powodu zwrotu, oznaczone jako opcjonalne, bo dyrektywa nie pozwala go wymagać;
- wersja mobilna sprawdzona na telefonie, nie tylko w podglądzie przeglądarki.
Rozdziel dwie rzeczy: odstąpienie jest oświadczeniem prawnym, a zwrot towaru to logistyka, która zaczyna się po nim. Sklepy, z którymi współpracujemy, najczęściej łączą przycisk z dotychczasowym procesem zwrotów tak, że po potwierdzeniu klient od razu dostaje etykietę i instrukcję. To nie jest wymóg prawa, ale tak wygląda ścieżka, po której klient wraca, zamiast pisać negatywną opinię.
Co zrobić w najbliższym tygodniu
- Ustal, na które rynki naprawdę kierujesz ofertę: wersje językowe, waluty, kraje dostawy.
- Jeśli jest wśród nich Niemcy, otwórz niemiecką wersję sklepu na telefonie i sprawdź, czy przycisk jest, jak się nazywa i ile kliknięć dzieli go od formularza.
- Zapytaj dostawcę platformy albo swoją agencję wdrożeniową o gotowy moduł dla PrestaShop, WooCommerce lub Magento i o termin.
- Rozpisz ścieżkę: skąd klient wchodzi, co wypełnia, co dostaje na e-mail, co widzi obsługa.
- Dodaj do listy zmian regulamin i pouczenie o odstąpieniu.
- Ustaw zdarzenie w GA4 na wysłanie formularza, żeby od pierwszego dnia liczyć odstąpienia i ich powody obok stopy zwrotów.
- Wpisz do kalendarza comiesięczne sprawdzenie strony projektu UC82 na legislacja.gov.pl.
Przycisk odstąpienia od umowy to jedna z tych regulacji, które da się potraktować jako koszt albo jako dane. Sklep, który wdroży go pierwszy, będzie miał rok przewagi w wiedzy o własnych zwrotach, zanim konkurencja zrobi to pod przymusem. Jeśli chcesz sprawdzić, jak wpiąć to w proces zwrotów i pomiar bez rozwalania ścieżki zakupowej, porozmawiajmy.
Decyzje
- 2026-09-11 14:27 — U01EDFDH8G2: zaakceptowany — Slack 2026-09-11 14:26: a-030 publikuj i dodaj odnośnik

Anna Stachurska
e-commerce & marketing · Pro1.pl
Współzałożycielka Pro1.pl i ekspertka e-commerce z ponad 10-letnim doświadczeniem zdobytym po stronie sklepów internetowych. Pomaga właścicielom i zespołom e-commerce podejmować decyzje, które zwiększają przede wszystkim zysk, nie tylko sprzedaż. Zaczyna od diagnozy biznesu, a następnie łączy strategię, marketing, analitykę i technologię w jeden plan rozwoju. Autorka publikacji w „E-commerce w Praktyce” i prelegentka konferencji branżowych.
Czytaj też
Zwroty i reklamacje przed sezonem: UOKiK o „produktach higienicznych” i prawo do naprawy
Dwa letnie sygnały zmieniają ekonomię zwrotów i reklamacji: UOKiK zawęził wyjątek „produkt higieniczny” do zapieczętowanych opakowań, a dyrektywa o prawie do naprawy wydłuży odpowiedzialność sklepu o 12 miesięcy po każdej naprawie. Pokazuję, co przepisać w regulaminie i karcie produktu i co policzyć, zanim ruszy sezon.
Sklepy na Magento włamane mimo kompletu łatek. Sam hotfix już nie wystarczy
Adobe załatało lukę z maksymalną oceną 10.0 siedemdziesiąt godzin po pierwszym potwierdzonym ataku. Sklepy, które ucierpiały, miały wgrane wszystkie wcześniejsze poprawki. Pokazuję, co zrobić poza wgraniem hotfixa i co z tej historii wynika dla sklepu na PrestaShop albo WooCommerce.
Baymard przebadał konta klientów od nowa. Śledzenie zamówienia wygrywa z resztą
Po ośmiu latach Baymard przetestował od nowa konta klienta i samoobsługę: 4 tysiące godzin badań, ponad 1400 zaobserwowanych problemów, 57 nowych i zaktualizowanych wytycznych. Wybieram z tego to, co realnie zmienia liczbę zgłoszeń do obsługi i powroty klientów w polskim sklepie.