Pro1 Logo

Strona śledzenia paczki jako kanał drugiej sprzedaży: co zrobić po kliknięciu „kup”

4 min czytaniaAutor: Anna Stachurska
Strona śledzenia paczki jako kanał drugiej sprzedaży: co zrobić po kliknięciu „kup”

Między kliknięciem „kup" a odbiorem paczki klient wraca do Ciebie kilka razy i za każdym razem jest w najlepszym możliwym nastroju: zapłacił, czeka, chce wiedzieć, kiedy. Większość sklepów oddaje ten moment przewoźnikowi: w e-mailu jest numer przesyłki i link do InPostu albo DHL, a dalej klient rozmawia już tylko z aplikacją kuriera. Pokazuję, jak zbudować ten ekran po swojej stronie, co na nim umieścić, a czego nie, i jak sprawdzić, czy przynosi drugą sprzedaż.

Ekran, który oddajesz kurierowi

Nie znam wiarygodnego benchmarku, ile razy klient sprawdza status jednego zamówienia, i nie będę go zmyślać. Znam za to dane z kilku sklepów, z którymi współpracujemy: e-mail „wysłaliśmy Twoje zamówienie" ma najwyższy odsetek otwarć i kliknięć ze wszystkich wiadomości, jakie sklep wysyła, wyżej niż potwierdzenie zamówienia i nieporównywalnie wyżej niż newsletter. Kliknięcie w nim prowadzi zwykle poza sklep.

W Polsce ten moment przejęła aplikacja InPost: powiadomienia, mapa, godzina doręczenia. Nie ma sensu z nią konkurować w śledzeniu paczki. Jest sens zbudować jedyne miejsce w tej ścieżce, w którym mówi sklep, a nie przewoźnik.

Co zrobił Dr. Squatch i ile z tego jest uniwersalne

Digital Commerce 360 opisał 2 września, jak amerykańska marka kosmetyków Dr. Squatch dodała na własnej stronie śledzenia przesyłki spersonalizowane rekomendacje produktów i przewidywaną datę doręczenia liczoną przez model. Liczby, które podają marka i dostawca narzędzia (AfterShip): 31,89% kliknięć w rekomendacje, 766 zamówień i 32 978 dolarów przychodu przypisanego tym rekomendacjom w I kwartale 2026, 94% trafnych dat doręczenia i o 25% mniej zapytań „gdzie moja paczka".

Czytam to na chłodno. To dane z case'u, który współtworzy vendor, bez grupy kontrolnej, więc nie traktuję ich jako benchmarku. Zwraca uwagę proporcja: bardzo wysoki odsetek kliknięć i skromna kwota jak na markę tej skali. Wniosek dla polskiego sklepu jest odwrotny do hype'u: strona śledzenia to nie nowy kanał przychodu, tylko tani punkt styku o wysokim zaangażowaniu, który przy okazji ścina koszt obsługi. Uniwersalne są trzy rzeczy: własna strona zamiast linku do kuriera, wiarygodna data i propozycja produktu w kontekście tego, co klient właśnie kupił.

Trzy drogi do własnej strony śledzenia

Na PrestaShop, WooCommerce i Magento wybór sprowadza się do trzech opcji:

  1. Strona zamówienia w koncie klienta plus status z API przewoźnika. InPost, DPD i DHL udostępniają API statusów; integrator kurierski albo moduł platformy wpisuje status w widok „Moje zamówienie". Najtańsza droga, ale wymaga logowania, a część klientów kupuje jako gość.
  2. Publiczna strona statusu pod unikalnym linkiem (token w adresie, bez logowania), wysyłana w e-mailu „wysłaliśmy". Odpowiednik tego, co zrobił Dr. Squatch. Wymaga pracy wykonawcy albo modułu, ale to na niej da się umieścić treść sklepu.
  3. Narzędzie post-purchase jako usługa. Najszybciej, najdrożej, dane klienta lądują u kolejnego dostawcy, a treść strony jest ograniczona szablonem.

W każdej z wersji numer InPostu zostaje na stronie jako link do aplikacji. Nie zabieram klientowi tego, do czego przywykł; dokładam ekran, na który trafia pierwszy.

Co pokazać po zakupie, a czego nie

Kolejność ma znaczenie, bo klient przyszedł po jedną informację. Na górze status i realna data, nie „2–5 dni roboczych". Pod spodem to, co pomaga w użyciu kupionego produktu: instrukcja, tabela rozmiarów, wideo z montażu, „co zrobić, jeśli nie pasuje" z jasną ścieżką zwrotu. Ten fragment najmocniej obniża liczbę zwrotów z niepewności i zapytań do obsługi.

Dopiero niżej propozycja drugiego zakupu, zbudowana z tego, co jest w zamówieniu: uzupełnienie (filtr do kupionego ekspresu), wielopak przy produktach, które się zużywają, akcesorium, którego brak klient odkryje dopiero po rozpakowaniu. Bez rabatu. Rabat na stronie śledzenia uczy klienta, że po zakupie warto poczekać na kupon, i zjada marżę, która w tym momencie jest najwyższa; case usunięcia rabatu opisałam osobno. Bez prośby o opinię, dopóki paczka nie dotarła, i bez pop-upów. O e-mailach na tym etapie pisałam w audycie komunikacji, więc tu zostaję przy samej stronie.

Paczka: co w środku pracuje na drugą sprzedaż

Ecommerceportal.pl opublikował 24 sierpnia tekst o paczce jako narzędziu marketingu. To analiza bez badania z metodologią, więc nie biorę z niej liczb, tylko obserwację, którą potwierdzam z praktyki: paczka jest pierwszym fizycznym kontaktem z marką i ostatnim momentem, w którym sklep może zapobiec zwrotowi. Działa to samo, co na stronie śledzenia: kartka „jak używać", jasna instrukcja zwrotu i wymiany, zabezpieczenie, dzięki któremu produkt dojeżdża cały. Gadżety i ulotki z kodem rabatowym działają słabiej niż informacja, która oszczędza klientowi kłopotu.

Jak to zmierzyć w GA4

Bez pomiaru to będzie kolejny ładny ekran. Cztery rzeczy:

  1. Link w e-mailu „wysłaliśmy" z parametrami UTM (źródło e-mail, medium transactional, kampania shipping-status), żeby sesje ze strony śledzenia dało się odróżnić od reszty.
  2. Zdarzenie kliknięcia w rekomendację na stronie statusu, z nazwą produktu, bez numeru zamówienia i danych osobowych w parametrach.
  3. Raport w Eksploracjach: sesje ze strony statusu, kliknięcia, transakcje w tej samej sesji i w ciągu 30 dni od pierwszego zamówienia.
  4. Grupa kontrolna: przez kwartał połowa zamówień widzi rekomendacje, połowa tylko status i treści pomocnicze. Porównujesz udział drugiego zakupu w 30 dni i liczbę zgłoszeń „gdzie moja paczka" w obu grupach. Jak prowadzić taki test, Marcin opisał przy dwunastu testach karty i koszyka.

Co zrobić w najbliższym tygodniu

  1. Otwórz e-mail „wysłaliśmy" ze swojego sklepu i sprawdź, dokąd prowadzi link. Jeśli do przewoźnika, masz temat.
  2. Sprawdź w narzędziu e-mail otwarcia i kliknięcia tej wiadomości na tle pozostałych; to Twój argument w rozmowie z wykonawcą.
  3. Wybierz jedną z trzech dróg wdrożenia i zapytaj wykonawcę o wycenę strony statusu z tokenem, bez logowania.
  4. Dla dziesięciu najczęściej kupowanych produktów spisz po jednym uzupełnieniu i jednej treści „jak używać".
  5. Ustal z obsługą, jak liczycie zapytania „gdzie moja paczka", żeby po wdrożeniu było z czym porównać.

Klient po zakupie już Ci zaufał i już zapłacił. Strona śledzenia nie ma go namawiać, ma mu pomóc, a przy okazji pokazać, czego może potrzebować dalej. Druga sprzedaż jest efektem ubocznym dobrze obsłużonego czekania.

Jeśli chcesz sprawdzić, ile ruchu i sprzedaży Twoja ścieżka pozakupowa oddaje dziś przewoźnikowi, porozmawiajmy: przejdziemy przez e-maile transakcyjne, stronę statusu i pomiar w GA4.

Anna Stachurska

Anna Stachurska

e-commerce & marketing · Pro1.pl

Współzałożycielka Pro1.pl i ekspertka e-commerce z ponad 10-letnim doświadczeniem zdobytym po stronie sklepów internetowych. Pomaga właścicielom i zespołom e-commerce podejmować decyzje, które zwiększają przede wszystkim zysk, nie tylko sprzedaż. Zaczyna od diagnozy biznesu, a następnie łączy strategię, marketing, analitykę i technologię w jeden plan rozwoju. Autorka publikacji w „E-commerce w Praktyce” i prelegentka konferencji branżowych.

Czytaj też

6 min

Gemius zapytał 1768 kupujących, co wyrzuca ich ze sklepu: koszt wysyłki 47%, cena 44%, wyskakujące okienka 26%. Sprawdź swój koszyk przed Q4

Nowy raport „E-commerce w Polsce 2026” czytam nie jako ranking platform, tylko jako listę powodów, dla których klient porzuca konkretny sklep. Większość z nich poprawisz w tydzień, bez programisty i bez dokładania do budżetu na ruch. Pokazuję liczby, ich podstawę i to, czego z nich nie wolno wyczytać.

5 min

Trzeci spam update od czerwca trwa do około 8 października. Zanim poprawisz opisy, sprawdź, które z czterech wrześniowych zdarzeń widać w Twoich danych

Panel stanu wyszukiwarki Google pokazuje od 24 września wpis o wrześniowym spam update, trzecim od czerwca. Wdrożenie potrwa do około 8 października, a pierwsze wahania widać od piątku. Problem w tym, że wrzesień przyniósł sklepom w Europie cztery różne zdarzenia naraz: nowe moduły w wynikach, usunięcie karuzel produktów, luki w narzędziach do śledzenia widoczności i teraz spam update. Pokazuję, jak w Search Console odróżnić jedno od drugiego i dlaczego do końca wdrożenia nie warto ruszać opisów.

6 min

Google zdjął karuzele produktów i kartę Zakupy w Europie. Ile bezpłatnego ruchu stracił Twój sklep i co sprawdzić w tym tygodniu

Około 15 września Google usunął w Europejskim Obszarze Gospodarczym bezpłatne karuzele produktów i kartę Zakupy; Productrise mierzy spadek o 90–100%, a Google nie napisał o tym ani słowa w dokumentacji. Pokazuję, w których raportach Search Console, Merchant Center i GA4 zobaczysz własną stratę, co to zmienia w aukcji reklam produktowych i czego nie robić przez najbliższe tygodnie.