Pro1 Logo

Data Strength Uplift w Google Ads: odzyskane konwersje to nie są dodatkowe zamówienia

6 min czytaniaAutor: Anna Stachurska
Data Strength Uplift w Google Ads: odzyskane konwersje to nie są dodatkowe zamówienia

Dane własne sklepu, czyli zamówienia, adresy e-mail z potwierdzeń i sprzedaż spoza strony, są coraz ważniejszym paliwem automatycznego ustalania stawek w Google Ads. 10 września Google zapowiedział wskaźnik, który po raz pierwszy ma wycenić to paliwo w panelu: Data Strength Uplift pokaże, ile konwersji odzyskała Twoja konfiguracja danych. Zanim ta liczba trafi do raportu dla zarządu jako wzrost, warto zrozumieć, co naprawdę mierzy, bo odzyskana konwersja to zamówienie, które już jest w panelu sklepu, a nie nowe.

Co Google ogłosił 10 września

Wpis Nipoona Malhotry, wiceprezesa Google odpowiedzialnego za pomiar reklam, zbiera kilka zmian naraz. Dla sklepu liczą się cztery:

  • Data Strength Uplift Metric w Google Ads. Według Google wskaźnik „oblicza dodatkowe konwersje odzyskane dzięki konfiguracji danych własnych”. Na zrzucie ekranu z ogłoszenia widać komunikat w rodzaju „5% dodatkowych konwersji raportowanych w ciągu ostatnich 14 dni”.
  • Data Manager w Google Analytics. Narzędzie do importu danych spoza Google, znane dotąd z Google Ads, wchodzi bezpośrednio do GA i do Display & Video 360.
  • Konwersje rozszerzone w GA. Dopasowanie haszowanych jednokierunkowo danych klienta, na przykład adresu e-mail, będzie dostępne także po stronie Analytics.
  • Meridian GeoX ogólnie dostępny na całym świecie. To otwarta biblioteka Google do eksperymentów geograficznych, która według ogłoszenia działa z dowolną platformą reklamową.

W dniu pisania nie znalazłam w pomocy Google strony, która opisywałaby metodę liczenia nowego wskaźnika, listę elementów, które się do niego wliczają, ani termin pojawienia się go w polskich kontach. Strona z nowościami Google Ads i dziennik zmian GA też jeszcze o tym milczą. To ważne dla wszystkiego, co piszę niżej.

Skąd są liczby 26%, 11%, 14% i 20%

Ogłoszenie podaje cztery liczby i każda ma przypis. Warto je przeczytać, zanim ktoś wklei je do oferty:

  1. +26% przyrostowego ROAS u reklamodawców, którzy podłączają do Data Manager dane offline i z aplikacji. Przypis: dane Google, globalnie, kwiecień 2025 – kwiecień 2026, kampanie w wyszukiwarce z ustalaniem stawek pod wartość konwersji. Przypis nie mówi, z kim ich porównano. Reklamodawcy importujący dane z CRM to często firmy z dojrzalszym pomiarem, więc część różnicy może wynikać z tego, kim są, a nie z samego importu.
  2. +11% konwersji w wyszukiwarce przy konwersjach rozszerzonych. Przypis mówi, że porównano standardowy import konwersji z importem wzbogaconym o konwersje rozszerzone, w dniach 1–14 stycznia 2026. To dwa tygodnie tuż po sezonie i dotyczą importu, a nie tagu na stronie sklepu.
  3. +14% konwersji u reklamodawców korzystających z Google tag gateway, czyli serwowania tagu Google z własnej domeny. Przypis: dane wewnętrzne Google, lipiec–grudzień 2024 kontra styczeń–czerwiec 2025. To porównanie dwóch różnych półroczy, a przypis nie wspomina o grupie kontrolnej. Dla porównania strona pomocy tego samego narzędzia z maja 2025 podaje 11% więcej sygnałów, liczonych jako ładowania skryptu tagu przez tydzień w kwietniu 2025. To dwie różne miary, a nie jedna liczba, która urosła.
  4. Ponad +20% w kampaniach Demand Gen. Przypis: 3–17 czerwca 2026, bez opisu porównania.

Nie twierdzę, że te liczby są nieprawdziwe. Twierdzę, że to dane Google o narzędziach Google, liczone globalnie i bez metodologii, którą dałoby się powtórzyć. Kierunek tak, prognoza dla Twojego sklepu nie.

Odzyskana konwersja to nie jest nowe zamówienie

Tu jest sedno. Konwersje rozszerzone i tag z własnej domeny nie sprzedają niczego więcej. Sprawiają, że Google Ads widzi zakupy, które wcześniej mu umykały: zablokowany skrypt, zgubione ciasteczko, zakup na innym urządzeniu niż kliknięcie. Zamówienie wydarzyło się tak czy inaczej. Liczba zamówień w panelu PrestaShop, WooCommerce czy Magento się od tego nie zmienia.

Zmienia się za to raport. Prosty przykład (ilustracja, nie dane z konta): sklep ma w miesiącu 1000 zamówień, a Google Ads przypisuje kampaniom 300 z nich o wartości 60 tys. zł przy wydatkach 12 tys. zł, czyli ROAS 5,0. Po włączeniu lepszego pomiaru panel pokazuje 342 konwersje o wartości 68,4 tys. zł. ROAS rośnie do 5,7, a w sklepie nie przybyło ani jedno zamówienie.

Ta zmiana ma dwa skutki, które warto rozdzielić:

  • Dobry: Smart Bidding uczy się na pełniejszych danych, więc lepiej rozpoznaje, które kliknięcia prowadzą do zakupu. To realna wartość lepszego pomiaru i dla niej warto go porządkować.
  • Ryzykowny: jeśli docelowy ROAS zostaje na starym poziomie, system widzi, że cel jest przekraczany, i może zacząć licytować wyżej. Wydatki rosną, a o tym, czy rośnie też zysk, panel reklamowy nie powie. Powie to tylko porównanie z zamówieniami i marżą w sklepie. Dlaczego sam ROAS nie wystarcza, pisaliśmy w tekście ROAS to nie wszystko.

Jest też trzeci scenariusz, który spotykamy w audytach kont: Google Ads albo GA4 pokazuje więcej zakupów niż sklep. Wtedy „odzyskane” konwersje mogą być po prostu podwójnie liczonymi transakcjami. Zanim ucieszysz się z nowego wskaźnika, sprawdź, czy wtyczka nie wysyła zakupu dwa razy.

Zgoda ustala sufit, którego żaden tag nie przebije

W Polsce i w całym Europejskim Obszarze Gospodarczym to, ile da się odzyskać, zależy od zgody klienta. Dokumentacja Consent Mode mówi wprost, że parametr ad_user_data jest wymagany do takich zastosowań pomiarowych jak konwersje rozszerzone i śledzenie konwersji tagiem. Przy odmowie wykorzystanie danych osobowych do reklamy jest wyłączone, łącznie z danymi podanymi przez użytkownika, czyli dokładnie tym, na czym pracują konwersje rozszerzone.

Google tag gateway zmienia drogę tagu, nie zasady. Dokumentacja wdrożenia opisuje to tak: strona ładuje tag Google z Twojej domeny i część żądań pomiarowych trafia do Google przez tę domenę. Nie ma tam ani słowa o innej obsłudze zgody. Jeśli baner cookies w sklepie źle przekazuje decyzje klienta, porządki w pomiarze zaczynają się od niego, nie od nowego tagu. Jak to sprawdzić, opisaliśmy w tekście o audycie zgody w 30 minut.

Data Manager w GA i sprzedaż spoza strony

Dla sklepów, które mają zamówienia telefoniczne, sprzedaż do firm na fakturę albo korekty rozliczane poza koszykiem, ciekawsze od wskaźnika jest wejście Data Manager do GA. Pomoc Data Manager w Google Ads wymienia źródła plikowe: SFTP, HTTP, Arkusze Google, Google Cloud Storage i Amazon S3, z plikami CSV albo TSV i codziennym harmonogramem importu. Na liście połączeń bezpośrednich są m.in. BigQuery, MySQL, PostgreSQL i Shopify. PrestaShop, WooCommerce ani Magento na tej liście nie ma. Jak lista będzie wyglądać po stronie GA, Google jeszcze nie opisał.

Jedna uwaga praktyczna: to, że na liście jest MySQL, nie znaczy, że do Google należy podpinać produkcyjną bazę sklepu. Bezpieczniej przygotować codzienny eksport potrzebnych kolumn do arkusza albo pliku na SFTP i trzymać stałą nazwę źródła, bo według pomocy Google jej zmiana zrywa integrację.

GeoX: sprawdzian, którego panel nie da

Jedyną uczciwą odpowiedzią na pytanie, czy lepszy pomiar przełożył się na więcej sprzedaży, jest eksperyment. Dlatego w tym samym ogłoszeniu najciekawsza jest dla mnie ogólna dostępność Meridian GeoX, otwartego narzędzia do testów, w których porównuje się regiony z reklamą i bez niej. Strona przeglądowa nie podaje minimalnej skali testu, więc zanim go zaplanujesz, sprawdź, czy masz wystarczająco dużo dziennych zamówień w poszczególnych województwach. Dla sklepu z kilkunastoma tysiącami użytkowników miesięcznie to zadanie raczej na styczeń niż na listopad.

Co zrobić w najbliższym tygodniu

  1. Zapisz punkt odniesienia. Zamówienia i przychód z panelu sklepu obok konwersji i ich wartości w Google Ads i GA4, za ostatnie 30 i 14 dni. Bez tego żadnego „odzyskania” nie ocenisz.
  2. Wyklucz duplikaty. Jeśli platforma reklamowa widzi więcej zakupów niż sklep, najpierw deduplikacja, potem nowe funkcje.
  3. Sprawdź zgodę. Czy baner przekazuje ad_user_data i ad_personalization i czy po odmowie tagi reklamowe naprawdę milkną.
  4. Sprawdź konwersje rozszerzone. Czy są włączone i czy tag zakupu dostaje adres e-mail z zamówienia.
  5. Zmiany w pomiarze zrób we wrześniu albo po sezonie. Tag gateway czy import danych offline wdrożony w listopadzie przestawi punkt odniesienia w środku sezonu. Datę każdej zmiany zapisz jako adnotację; szerzej o tym, co ruszać przed Q4, piszemy w tekście o zamrożeniu zmian.
  6. Po każdej zmianie przelicz docelowy ROAS od marży, a nie od tego, co pokazuje panel po odzyskaniu konwersji.
  7. Gdy wskaźnik pojawi się w koncie, zapisuj go obok różnicy między sklepem a panelem, nie zamiast niej.

Lepsze dane to fundament automatyzacji w Google Ads i nie ma sensu z nimi walczyć. Fundament ocenia się jednak po tym, co na nim stoi: po zamówieniach i realnym zysku, a nie po liczbie konwersji w panelu. Jeśli chcesz przejść ten rachunek na danych swojego sklepu przed sezonem, umów konsultację.

Anna Stachurska

Anna Stachurska

e-commerce & marketing · Pro1.pl

Współzałożycielka Pro1.pl i ekspertka e-commerce z ponad 10-letnim doświadczeniem zdobytym po stronie sklepów internetowych. Pomaga właścicielom i zespołom e-commerce podejmować decyzje, które zwiększają przede wszystkim zysk, nie tylko sprzedaż. Zaczyna od diagnozy biznesu, a następnie łączy strategię, marketing, analitykę i technologię w jeden plan rozwoju. Autorka publikacji w „E-commerce w Praktyce” i prelegentka konferencji branżowych.

Czytaj też