Pro1 Logo

Retencja w e-commerce: e-mail + SMS + push — kiedy który kanał (z liczbami z polskiego rynku)

5 min czytaniaAutor: Anna Stachurska
Retencja w e-commerce: e-mail + SMS + push — kiedy który kanał (z liczbami z polskiego rynku)

Klient z branży cukierniczej (MyShop/e-torty.pl) zapytał kiedyś: „Aniu, czy zamiast wysyłać kolejnego maila o przepisach, nie powinniśmy lecieć w SMS? Konkurencja tak robi". Sprawdziliśmy liczby — SMS dla ich bazy byłby 8x droższy od maila, a peak ich klientów (zamówienia tortów na 3-7 dni naprzód) idealnie pokrywa się z timing maila, nie pilnego SMSa. SMS zostawiliśmy na przypomnienie o odbiorze tortu w dzień dostawy.

Wybór kanału retencji to nie kwestia mody. To kwestia kosztu, sytuacji klienta i celu komunikacji. Poniżej trzy (technicznie cztery) kanały, z którymi pracujemy w Pro1, z liczbami z polskiego rynku 2024-2026 i z konkretnymi momentami, w których który ma sens.

E-mail — najtańszy, najbardziej elastyczny, najwięcej szumu

Koszt: w polskim rynku 2024-2026 platforma typu Klaviyo, GetResponse czy MailerLite kosztuje 0,001-0,005 zł za wysłany mail (przy bazie 10-50k kontaktów). Dla wolumenu 500 000 maili miesięcznie to 500-2500 zł. Najtaniej z dostępnych kanałów.

Open rate: średnia w polskim e-commerce to 18-24% dla maili masowych, 32-45% dla maili automatyzacyjnych (welcome, abandoned cart, post-purchase). Klienci home & interior, książki, kosmetyki — bliżej górnej granicy. Elektronika, fintech — bliżej dolnej.

Click rate: 2-4% dla masowych, 5-12% dla automatyzacji. Dobrze zoptymalizowany abandoned cart osiąga 18-25% CR (z kliknięcia do koszyka), ale na samego CTR — 8-15%.

Conversion rate: tu zaczyna się prawda. Mail masowy konwertuje średnio 0,15-0,4% odbiorców. Mail automatyzacyjny — 1-4%. Z tego wynika 70-80% przychodu z maila w większości sklepów.

Deliverability: dziś to gra trudniejsza niż 5 lat temu. Po wprowadzeniu DMARC/DKIM/SPF jako wymagań Gmaila i Yahoo (luty 2024), sklepy bez prawidłowej konfiguracji domeny lądują w spamie. Robiliśmy w Pro1 audyt deliverability dla 12 klientów w ostatnich 18 miesiącach — 9 z nich miało konfigurację suboptymalną, 3 lądowały w 40%+ przypadków w spamie.

Kiedy mail jest idealnym kanałem

  • Welcome series: 3-5 maili w pierwszych 7 dniach od zapisu/zakupu. Standard, niezastąpiony.
  • Abandoned cart: 2-3 maile w ciągu 24-72h. Top 1 generator przychodu z automatyzacji.
  • Browse abandonment: dla sklepów z dużym SKU (home, fashion). Z naszych case'ów: 1,5-2,5% kup od użytkowników, którzy patrzyli i nie dodali do koszyka.
  • Post-purchase follow-up: 7-14-30 dni po zakupie. Cross-sell, recenzje, lojalność.
  • Newslettery edukacyjne: poradniki, lookbooki, inspiracje. Buduje markę i sprzedaż w długim okresie.

Kiedy mail nie wystarcza

  • Komunikacja czasowo krytyczna (paczka jutro, ostatnia szansa za 2h).
  • Klient porzucił maila lub ma go zatkanego.
  • Komunikat operacyjny (zwrot, dostawa, problem z zamówieniem).

SMS — najdroższy, najbardziej skuteczny w krótkim oknie

Koszt: 0,06-0,12 zł za SMS w polskim rynku 2024-2026, w zależności od dostawcy (SerwerSMS, SMSAPI, Twilio). Dla wolumenu 50 000 SMS-ów miesięcznie to 3000-6000 zł. 60-120x drożej od maila w przeliczeniu na wiadomość.

Open rate: 95%+ w ciągu 3 minut od dostarczenia. SMS to wciąż najbardziej „rozrywany" kanał komunikacji.

Click rate: 12-25% dla dobrych kampanii z linkiem. Cap na wiadomość 160 znaków oznacza, że call-to-action musi być krystaliczny.

Conversion rate: w branżach „pilnych" (cukiernicze, kwiaty, pizza, last-minute travel) — 8-15% z odbiorców. Dla większości e-commerce — 2-4%.

Deliverability: w Polsce 99%+ dostarczalność, pod warunkiem prawidłowego nadawcy alfanumerycznego (twoja marka, nie numer). Klienci ufają nadawcy o nazwie marki, nie ufają 9-cyfrowemu numerowi.

Kiedy SMS jest idealny

  • Przypomnienie o odbiorze: paczka w paczkomacie, tort do odbioru, rezerwacja jutro. Otwieralność i pilność wygrywają z mailem.
  • Last-minute sezon: Walentynki, Dzień Matki, ostatni dzień promocji. SMS w dzień peakowy bije mail 3-5x.
  • Status zamówienia VIP: dla high-AOV klientów (powyżej 1000 zł) — SMS z informacją o wysyłce buduje relację.
  • Re-engagement bazy uśpionej: klient, który nie otworzył maila przez 6 miesięcy, otworzy SMS-a. Rzadko, ostrożnie, z konkretną wartością.

Kiedy SMS jest stratą pieniędzy

  • Newsletter o nowościach: nikt nie potrzebuje SMS-a o tym, że doszła nowa kolekcja.
  • Konkursy: koszt vs konwersja nie wychodzi.
  • Komunikacja częstsza niż 2x miesiąc: klient się wypisuje, koszt vs LTV nie wychodzi.

Push browser — tani, masowy, ale wąski zasięg

Koszt: 0,002-0,01 zł za wysłany push w polskim rynku. Platformy: PushPushGo (polski, dobry), OneSignal, Pushwoosh. Bardzo tanio przy bazie 100k+ subskrybentów.

Open rate: tu robi się ciekawie. Średnia w polskim e-commerce to 5-12% CTR (kliknięcie po wyświetleniu). To więcej niż mail w przeliczeniu na działający kontakt, ale baza jest 5-10x mniejsza, bo wymagana zgoda przeglądarki.

Conversion rate: 1-3% z kliknięcia. Niski w porównaniu z mailem, ale niski koszt bilansuje.

Deliverability: 100% — jeśli zgoda jest aktywna, push dochodzi. Problem: użytkownik mógł odinstalować przeglądarkę, zmienić urządzenie, wyczyścić ciasteczka — i już go nie ma w bazie.

Kiedy push browser ma sens

  • Flash sale w dzień roboczy: użytkownik na komputerze w pracy, push w godzinach 11-15 ma najwyższą skuteczność.
  • Powrót do porzuconej kategorii: użytkownik przeglądał kategorię „buty trekkingowe", push z konkretnym hasłem działa.
  • Restock notifications: „Twój ulubiony produkt znów dostępny" — push w branżach fashion i sport jest świetny.

Ograniczenia push browser

  • Wymaga zgody na powiadomienia — większość użytkowników klika „nie".
  • Działa tylko gdy przeglądarka jest otwarta (lub system pokazuje powiadomienia).
  • Spada wraz z migracją na mobilne.

Push aplikacji mobilnej — drogi setup, najlepszy retention

Koszt: setup aplikacji to inwestycja 80-300k zł (jeśli idzie się w natywne) lub 30-80k (cross-platform typu React Native). Sama wysyłka pushy jest darmowa (Firebase, APNS).

Open rate: 20-40% w polskim e-commerce dla zaangażowanych użytkowników. Push w aplikacji jest „bliżej" klienta niż przeglądarka.

Conversion rate: 3-8% z kliknięcia. Klient w aplikacji ma już zapisaną kartę, adres, preferencje — droga od push do zakupu jest krótsza.

Kiedy push aplikacji ma sens

  • Sklep z LTV powyżej 800 zł rocznie na klienta: koszt aplikacji się zwraca tylko przy wysokiej retencji.
  • Branże z częstymi zakupami: spożywka, kosmetyki, książki, dostawy jedzenia.
  • Programy lojalnościowe z punktami: punkty + push działają jak gry.

Kiedy aplikacja jest przerostem formy

  • Sklep z niskim AOV (poniżej 100 zł) i niską częstotliwością (kupuje 1-2x rocznie).
  • Sklep z bardzo długim cyklem zakupowym (meble, AGD premium).

Konkretny stack retencyjny dla polskiego e-commerce 2026

Z naszego doświadczenia w Pro1, dla średniego sklepu (obrót 1-10 mln zł rocznie), miks wygląda tak:

  • 80% budżetu retencji → e-mail (welcome, abandoned, post-purchase, masowe).
  • 15% budżetu → SMS dla momentów pilnych (sezony, status zamówień VIP, re-engagement).
  • 5% budżetu → push browser dla flash sale i restock.
  • Aplikacja — tylko jeśli LTV i częstotliwość uzasadniają. Dla 80% sklepów nie.

Trzy zasady, które obowiązują dla każdego kanału

  1. Zgoda jest złotem: czyste opt-in, możliwość wypisu w każdej chwili, RODO. Bez tego budujesz na piasku.
  2. Segmentacja przed automatyzacją: nie wysyłaj wszystkim wszystkiego. Segment „kupił 3+ razy w ostatnim roku" zachowuje się inaczej niż „zapisał się dwa tygodnie temu".
  3. Mierz wszystko per kanał: ROI per kanał, koszt na konwersję per kanał, attribution per kanał. Inaczej budżet pójdzie tam, gdzie najgłośniej, a nie tam, gdzie się opłaca.

Chcesz, żebyśmy zbudowali ci stack retencyjny dopasowany do twojego sklepu? W Pro1 robimy audyt retencji i wdrażamy automatyzacje wieloskanałowe. Pierwszy call jest darmowy. Napisz: pro1.pl/kontakt.

Anna Stachurska

Anna Stachurska

e-commerce & marketing · Pro1.pl

Współzałożycielka Pro1.pl i ekspertka e-commerce z ponad 10-letnim doświadczeniem zdobytym po stronie sklepów internetowych. Pomaga właścicielom i zespołom e-commerce podejmować decyzje, które zwiększają przede wszystkim zysk, nie tylko sprzedaż. Zaczyna od diagnozy biznesu, a następnie łączy strategię, marketing, analitykę i technologię w jeden plan rozwoju. Autorka publikacji w „E-commerce w Praktyce” i prelegentka konferencji branżowych.

Czytaj też