ChatGPT przestał czytać Twoją stronę. Od lipca produkty bierze z feedów

Widoczność sklepu w asystencie AI przez ostatni rok była miękkim tematem: coś tam widać, ktoś tam trafia, trudno to policzyć. Od lipca przestała być miękka, bo ChatGPT w trybie zakupowym w większości przypadków nie czyta już Twojej strony, tylko listę produktów, którą sam mu przekazujesz — albo nie przekazujesz. Pokazuję, skąd wiemy o tej zmianie, ile te liczby są warte i co z nimi zrobić, zanim wpiszesz cokolwiek do budżetu na przyszły rok.
Co się stało 10 lipca
Firma Profound, która śledzi zachowanie asystentów AI, opublikowała pomiar trybu zakupowego ChatGPT. Dzień po wydaniu modeli ChatGPT 5.6 udział zintegrowanych feedów produktowych w źródłach rekomendacji wzrósł z 8,26% do 61,54%. To około 6,5 razy w jedną dobę. W sierpniu feedy wyprzedziły zwykłe wyszukiwanie w sieci jako główne źródło produktów w tym trybie.
Skutek jest arytmetyczny. Skoro rekomendacje pochodzą z listy, do której trzeba się zgłosić, to sklepy spoza listy nie konkurują gorzej — one po prostu nie startują. Profound szacuje, że brak integracji odcina od około 65% rekomendacji produktowych w trybie zakupowym.
Druga zmiana jest ciekawsza niż pierwsza: wyniki się zagęściły. W badanym okresie udział dziesięciu największych sprzedawców wzrósł z 22,5% do 41,8%, a liczba unikalnych sprzedawców pojawiających się w wynikach spadła z 13 524 do 10 607. Jedna platforma sklepowa odpowiada za około 35% całego pobierania danych z feedów, co dobrze pokazuje, kto zdążył się podłączyć najszybciej.
W próbie 687 marek, które Profound śledził codziennie przez lipiec, 450 straciło co najmniej jedną trzecią widoczności, a 67 zyskało co najmniej tyle samo. To nie jest rozkład, jaki daje zwykła fluktuacja algorytmu.
Ile te liczby są warte
Dokładnie tyle, ile mówi ich metodologia — i tu Profound zachowuje się porządnie, bo ją podaje. Dane dzienne pochodzą z próbkowania 50% i 1 757 723 uruchomień promptów między 1 a 31 lipca. Koncentracja sprzedawców to próbkowanie 10% i 33 167 uruchomień między 7 a 12 lipca. Próba marek to klienci samego dostawcy.
Z tego wynikają trzy ograniczenia, o których warto pamiętać, zanim ktoś wklei te procenty do prezentacji. Po pierwsze, to pomiar jednej firmy na jej własnej bazie klientów, a nie niezależne badanie rynku. Po drugie, prompty są anglojęzyczne, więc do polskich zapytań te proporcje przenoszą się co najwyżej kierunkowo. Po trzecie, mierzone jest to, co asystent pokazuje, a nie to, co ktoś kupił.
Kierunek zmiany jest jednak potwierdzony z drugiej strony, dokumentacją samego OpenAI: feed produktowy stał się osobnym, opisanym kanałem przekazywania katalogu. To nie jest interpretacja pomiaru, tylko specyfikacja techniczna.
Jak wygląda feed dla OpenAI
Specyfikacja OpenAI wymaga dziewięciu pól w każdym wierszu: stabilnego item_id, tytułu, opisu, adresu strony produktu, marki, nazwy sprzedawcy, adresu zdjęcia, dostępności i ceny z kodem waluty. Ceny mają być aktualne, a feed odświeżany przy starcie i zakończeniu promocji — nie raz w tygodniu, tylko wtedy, gdy zmienia się to, co widzi klient.
Sposób dostarczenia to wysyłka przez SFTP. Preferowany format to parquet z kompresją zstd, obsługiwane są też jsonl.gz, csv.gz i tsv.gz, kodowanie UTF-8. Limity: do 500 tysięcy pozycji i około 500 MB na plik, przy stałej nazwie pliku, a nie nowej przy każdej aktualizacji. Zalecana kadencja to co najmniej raz dziennie.
Dobra wiadomość dla sklepu, który już sprzedaje przez kampanie produktowe: te dane w większości masz. Wymagane pola pokrywają się z tym, co eksportujesz do Merchant Center, więc praca zaczyna się nie od zbierania danych, tylko od transportu i higieny katalogu — identyfikatory, poprawne dostępności i realne ceny. Jeżeli Twój feed do Google od dwóch lat wypuszcza produkty z pustą marką albo dostępnością „w magazynie” dla towarów, których nie ma, to ten sam brud pojedzie dalej.
Czego ten feed nie załatwia
Nie załatwia pomiaru. Widoczność w asystencie nie jest przychodem i nie stanie się nim dlatego, że jest nowa. Zanim ustawisz cel, ustal punkt odniesienia: ile sesji miesięcznie przychodzi dziś do sklepu z domen asystentów AI, jaka jest ich konwersja i średnia wartość zamówienia na tle innych źródeł. Jeśli to kilkadziesiąt sesji, feed jest tanim eksperymentem, ale nie jest pozycją w budżecie.
Nie załatwia też marży. Kanał, który podaje klientowi trzy propozycje zamiast dwudziestu ośmiu, będzie premiował produkty dobrze opisane i dostępne, a nie najbardziej rentowne. To Twoja rola, żeby sprawdzić, jakie produkty w ogóle się w nim pojawiają i jaka jest ich marża pokrycia — inaczej optymalizujesz obecność, nie zysk.
I nie załatwia obecności w reklamach. Feed dla wyników organicznych i katalog dla formatów płatnych to dwie różne ścieżki i dwie różne decyzje budżetowe. Warto ich nie mylić w jednym slajdzie.
Co zrobić w najbliższym tygodniu
- Sprawdź w analityce, ile sesji i ile transakcji przyszło w sierpniu z domen asystentów AI. Zapisz tę liczbę jako punkt odniesienia, zanim cokolwiek zmienisz.
- Zajrzyj do logów serwera po ruch botów asystentów. Jeśli Twoja strona jest chętnie pobierana, ale produktów w wynikach nie widać, to jest właśnie ta zmiana z lipca.
- Zrób przegląd higieny feedu, który już wysyłasz do Merchant Center: identyfikatory, marka, dostępność, cena, adres zdjęcia. To ta sama lista pól, której wymaga OpenAI.
- Przeczytaj specyfikację i oszacuj z wykonawcą jedną rzecz: koszt eksportu do parquet albo csv.gz i wysyłki po SFTP raz dziennie. To pytanie na dwie godziny, nie na projekt.
- Wybierz dziesięć produktów, które chcesz sprawdzić, i zadaj o nie pytania zakupowe w asystencie. Zapisz, kto się pojawia zamiast Ciebie. Ta lista powie Ci więcej niż każdy raport.
- Nie przenoś procentów Profounda do własnych prognoz. Traktuj je jako sygnał, że kanał się zamknął dla niezgłoszonych, a nie jako miarę Twojej straty.
- Ustal, kto w firmie odpowiada za katalog produktowy jako całość. Feed do porównywarek, do kampanii produktowych i do asystentów to dziś jedno zadanie, nie trzy.
Widoczność w nowym kanale zawsze wygląda na pilną, a prawie nigdy nie jest. Pilne jest to, żeby nie prowadzić katalogu produktowego w ciemno, bo z tego samego pliku żyje dziś kilka kanałów naraz i każdy błąd mnoży się przez ich liczbę. Jeśli chcesz przejrzeć swój feed i policzyć, ile realnie warta jest ta obecność, sprawdź, jak pracujemy.

Anna Stachurska
e-commerce & marketing · Pro1.pl
Współzałożycielka Pro1.pl i ekspertka e-commerce z ponad 10-letnim doświadczeniem zdobytym po stronie sklepów internetowych. Pomaga właścicielom i zespołom e-commerce podejmować decyzje, które zwiększają przede wszystkim zysk, nie tylko sprzedaż. Zaczyna od diagnozy biznesu, a następnie łączy strategię, marketing, analitykę i technologię w jeden plan rozwoju. Autorka publikacji w „E-commerce w Praktyce” i prelegentka konferencji branżowych.
Czytaj też
Agent AI w sklepie: co oddać w tym kwartale, czego nie, i skąd biorą się ciche błędy
Agent to nie chatbot: dostaje zadanie, narzędzia i działa, dopóki nie skończy. Dzielę pracę w sklepie na to, co oddaję agentowi w tym kwartale (opisy z danych, sortowanie zgłoszeń, tygodniowy raport, szkice odpowiedzi na opinie, kontrola spójności feedu), to, czego nie oddam (ceny, prawo, budżet), i pokazuję, jak pisać instrukcje, żeby błąd nie był cichy.
Rynek w liczbach do budżetu 2027: cztery źródła z metodologią, pięć liczb do wyrzucenia
Wrzesień to miesiąc arkusza z budżetem na 2027, a na slajdach krążą liczby bez źródła. Zbieram cztery serie, którym ufam, bo mają metodologię (IAB AdEx, GUS, UKE, Gemius), pokazuję, co z nich wynika dla założeń budżetu, i osobno pięć liczb, których do prezentacji nie wklejam.
Search Console pokazuje, jak często Twój sklep trafia do AI Overviews i AI Mode
Google udostępnił wszystkim witrynom raport wyświetleń w AI Overviews i AI Mode oraz przełącznik wykluczający sklep z funkcji AI. Pokazuję, co ten raport mówi, czego nie mówi, jak zestawić go z GA4 i dlaczego nie ruszałbym przełącznika.