Black Friday 2026 w Google Ads: automatyczne promocje, Promotion Mode i rachunek na marży

Black Friday to jedyny tydzień w roku, w którym większość sklepów świadomie godzi się na niższą efektywność reklam w zamian za wolumen. Google w tym roku zautomatyzował trzy elementy tej wymiany: sam dopisuje promocje do reklam, sam dokłada odliczanie do ofert w Shopping i daje przełącznik, który na kilka dni luzuje docelowy ROAS. Dwa z tych automatów działają bez Twojej decyzji, trzeci jej wymaga, a żaden nie zna Twojej marży po rabacie.
Trzy automaty na sezon
Zacznijmy od tego, co jest czym, bo nazwy mylą.
- Automatyczne komponenty promocji (Google Ads, od 2 września): system czyta Twoje strony docelowe i sam dokłada do reklam w wyszukiwarce i Performance Max komponent z ofertą, którą tam znalazł.
- „Deal Ends" (Merchant Center, eksperyment): odznaka „zostały 3 dni" pod ceną w reklamie produktowej, jeśli promocja w feedzie kończy się w ciągu siedmiu dni.
- Promotion Mode (Google Ads, beta od lipca): zaplanowane okno od 3 do 14 dni, w którym docelowy ROAS jest luźniejszy, a budżet wyższy, po czym ustawienia same wracają.
Pierwszy działa domyślnie i da się go wyłączyć. Drugi działa domyślnie i wyłączyć się nie da, ale, co ważne, nie działa w Polsce. Trzeci włączasz sama.
Automatyczne komponenty promocji: skąd Google bierze „−20%"
Według strony pomocy Google Ads system „identyfikuje i pobiera promocje ze stron docelowych", na przykład „kup jeden, drugi gratis" albo „20% taniej na czarne swetry", i dołącza je jako komponent do reklam w kampaniach w wyszukiwarce i Performance Max, które mają podpięte komponenty lokalizacji. Trzy zasady decydują o wszystkim. Każdy taki komponent wyświetla się krócej niż dobę, a system może go włączać ponownie, dopóki ciągła weryfikacja potwierdza, że oferta jest widoczna na stronie. Google pomija kampanie, w których są już ręczne komponenty promocji. Wyłączenie jest na poziomie konta: Komponenty, menu z trzema kropkami, komponenty automatyczne na poziomie konta, ustawienia zaawansowane, promocje automatyczne.
W sklepie to nie jest problem gramatyczny, tylko marżowy i prawny. Baner „−15% na pierwsze zakupy" dla newslettera, stary pasek z lipcową promocją w stopce kategorii, „darmowa dostawa od 199 zł" na stronie, która tego progu już nie ma: każda z tych rzeczy może trafić do reklamy płatnej i pracować na koszt sklepu. W audytach, które robimy, stare komunikaty promocyjne w szablonach kategorii to jedno z najczęstszych znalezisk. Do tej pory szkodziły tylko klientom, którzy je zauważyli. Od września szkodzą na skalę kampanii.
Alternatywą dla wyłączenia są ręczne komponenty promocji, które i tak przed Black Friday warto mieć: z okazją „Black Friday" jako pogrubioną etykietą, typem rabatu, kodem i datami. Ich obecność w kampanii blokuje automat. Komponenty z okazją trzeba utworzyć lub edytować w ciągu sześciu miesięcy od daty początkowej, inaczej same się zatrzymają.
„Deal Ends": odliczanie, którego w Polsce nie zobaczysz
Odznaka „Deal Ends" pokazuje pod ceną w reklamie produktowej komunikat w rodzaju „zostały 3 dni" albo „zostało 5 godzin". Strona pomocy Merchant Center podaje warunki. W oknie świątecznym, od 15 października do 5 stycznia, produkt musi mieć rabat co najmniej 10%, najniższą cenę z ostatnich 60 dni, koniec promocji w ciągu siedmiu dni i 60-dniową przerwę od poprzedniej odznaki. Poza tym oknem progi to 5%, 15 dni i 15 dni przerwy. Wszystko czyta się z dwóch pól feedu: sale_price i sale_price_effective_date. Nie ma opcji rezygnacji, bo to eksperyment.
Jest jednak zdanie, którego zabrakło w większości omówień: odznaka działa na wszystkich rynkach „z wyjątkiem EOG+, Szwajcarii i Wielkiej Brytanii". Sklep sprzedający w Polsce, Niemczech czy Czechach nie zobaczy jej wcale. Dotyczy Cię tylko wtedy, gdy masz kampanie produktowe na rynki spoza Europy, na przykład USA. Wniosek jest mimo to praktyczny: Google buduje kolejne funkcje na dacie końca promocji w feedzie, a w polskich feedach to pole jest najczęściej puste albo ustawione „do odwołania". Wpisanie realnych dat promocji do sale_price_effective_date kosztuje jedno mapowanie w integratorze i porządkuje też Omnibus, o czym niżej.
Promotion Mode kontra korekty sezonowości
Promotion Mode opisał w lipcu smec, dostawca narzędzi do kampanii produktowych, na podstawie bety na swoich kontach. Funkcja działa w kampaniach w wyszukiwarce i Performance Max z docelowym ROAS. Ustawiasz okno od 3 do 14 dni, w którym cel jest luzowany o wybraną tolerancję, a budżet dzienny lub całkowity podnoszony; po zakończeniu okna wszystko wraca samo. Ważne ograniczenie: po uruchomieniu nie da się zmienić bazowego celu, tylko tolerancję, więc decyzje trzeba podjąć przed startem.
Ginny Marvin, oficjalny głos Google Ads dla reklamodawców, tłumaczyła w lipcowej sesji pytań różnicę wobec korekt sezonowości: korekta sezonowości tylko informuje algorytm, że współczynnik konwersji na kilka dni się zmieni, i nie luzuje celu. Promotion Mode luzuje. Jeśli Twoja promocja to ta sama cena i lepszy współczynnik konwersji, korekta wystarczy. Jeśli rabat obniża wartość koszyka i chcesz, żeby system kupował mimo to, potrzebujesz Promotion Mode. Google nie ma jeszcze publicznej strony pomocy o tej funkcji, więc na części kont jej po prostu nie będzie.
Arytmetyka luźniejszego ROAS
Tu jest paradoks, którego Promotion Mode nie rozwiąże. Rabat obniża marżę, a niższa marża podnosi próg opłacalności ROAS, nie obniża go. Przy marży pokrycia 30% próg zera to ROAS 333%. Rabat 10% zostawia z tej marży 22% ceny po obniżce, więc próg rośnie do 450%. Rabat 20% zostawia 12,5% i próg wynosi 800%. Luzowanie celu w tygodniu, w którym próg realnie rośnie, oznacza, że kupujesz sprzedaż poniżej zera świadomie.
Czy to zawsze błąd? Nie, ale wymaga rachunku, a nie przełącznika. Żeby przy marży 30% i rabacie 10% zarobić tyle samo, co bez rabatu, trzeba sprzedać o 50% więcej sztuk; przy rabacie 20% trzy razy więcej. Drugi dopuszczalny powód to wartość klienta pozyskanego w sezonie: jeśli z danych wiesz, ilu z nich wraca i z jaką marżą, możesz na Black Friday zaakceptować stratę na pierwszym zamówieniu. Trzeci to towar, który i tak trzeba upłynnić. Jeśli nie zachodzi żaden z trzech, Promotion Mode jest wygodnym sposobem na przepalenie budżetu w najdroższym tygodniu roku.
Omnibus: promocja w reklamie musi istnieć na stronie
Wszystkie trzy automaty czytają to, co sklep pokazuje. Art. 4 ust. 2 ustawy o informowaniu o cenach wymaga, żeby przy każdej obniżce obok nowej ceny była najniższa cena z 30 dni przed obniżką; art. 6 przewiduje karę do 20 tys. zł, a do 40 tys. zł przy co najmniej trzech naruszeniach w 12 miesięcy. Automat, który wyciągnie ze strony „−30%" liczone od ceny, której nie było, przenosi ten błąd do reklamy i mnoży go przez liczbę wyświetleń. Daty w sale_price_effective_date i uczciwa cena referencyjna na stronie to jedno i to samo zadanie, które załatwia trzy problemy naraz.
Co zrobić w najbliższym tygodniu
- Otwórz ustawienia komponentów automatycznych na poziomie konta i zdecyduj: wyłączasz promocje automatyczne albo robisz przegląd wszystkich komunikatów promocyjnych widocznych na stronie, także w szablonach i stopkach.
- Przygotuj ręczne komponenty promocji na Black Friday z datami, kodem i okazją, przynajmniej w kampaniach, w których automat mógłby zaszkodzić.
- Sprawdź w feedzie, ile produktów ma wypełnione sale_price_effective_date. Zaplanuj mapowanie dat promocji w integratorze.
- Jeśli masz kampanie produktowe poza Europą, policz, które produkty spełnią warunki „Deal Ends" w oknie świątecznym, i zaplanuj promocje tak, żeby nie zmarnować 60-dniowej przerwy.
- Dla każdej kampanii z docelowym ROAS policz próg zera po rabacie i wymagany wzrost wolumenu. Dopiero z tymi liczbami zdecyduj: Promotion Mode, korekta sezonowości albo nic.
- Zweryfikuj ceny referencyjne z 30 dni dla produktów, które wejdą w promocję.
- Zapisz stan sprzed sezonu: ROAS, koszt i marżę na kampanię za wrzesień, żeby w grudniu porównać sezon z czymś innym niż wrażenie.
Sezon nie zmienia matematyki, tylko podnosi stawkę. Automaty Google pomagają pokazać promocję, ale nie policzą, czy się opłaca. Jeśli chcesz przejść przez własny feed, komponenty i progi ROAS przed Black Friday, umów się na konsultację.

Anna Stachurska
e-commerce & marketing · Pro1.pl
Współzałożycielka Pro1.pl i ekspertka e-commerce z ponad 10-letnim doświadczeniem zdobytym po stronie sklepów internetowych. Pomaga właścicielom i zespołom e-commerce podejmować decyzje, które zwiększają przede wszystkim zysk, nie tylko sprzedaż. Zaczyna od diagnozy biznesu, a następnie łączy strategię, marketing, analitykę i technologię w jeden plan rozwoju. Autorka publikacji w „E-commerce w Praktyce” i prelegentka konferencji branżowych.
Czytaj też
Google AI Mode pokazuje 4 produkty zamiast 28 i nie najtańsze. Co zmienić w feedzie, a czego nie w cenach
AI Mode odpowiada na pytanie zakupowe kilkoma produktami zamiast kilkudziesięcioma ofertami i według badania Productrise nie wybiera najtańszych. Zanim ktoś w Twojej firmie zaproponuje obniżki „pod AI”, sprawdź, co te liczby mówią, czego nie mówią i co naprawdę kontrolujesz w feedzie.
Magazyn na sezon — checklisty operacyjne na Black Friday, Boże Narodzenie i Walentynki
Po dziesięciu sezonach po stronie e-sklepów wiem jedno: w listopadzie nikt już nie naprawia procesów, tylko gasi pożary. Trzy checklisty na trzy zupełnie różne sezony — i konkretne liczby, na które warto się przygotować.
Akcje sezonowe w e-commerce: Jak zorganizować promocję z okazji Black Friday, Dnia Kobiet lub premiery nowej kolekcji – gotowy plan działania
Akcje sezonowe w e-commerce stanowią wyjątkową szansę na zwiększenie realnego zysku, jednak wiele sklepów popełnia błąd, oceniając sukces jedynie na podstawie wskaźnika ROAS (Return on Ad Spend), który nie uwzględnia marży ani kosztów, potencjalnie prowadząc do ujemnego wyniku finansowego. Prawdziwy sukces mierzy się POAS (Profit on Ad Spend) – wskaźnikiem, który mierzy rzeczywisty zysk netto uzyskany z każdej złotówki wydanej na reklamę, co jest jedynym rozsądnym kierunkiem w dojrzałym e-commer